Ulga na dzieci będzie niższa i odliczana proporcjo
Nowa skala podatkowa PIT, która zacznie obowiązywać 1 stycznia 2009
r., zmieni wysokość limitu ulgi na dzieci (ulgi prorodzinnej).
Wysokość odliczenia wyznacza dwukrotność kwoty zmniejszającej
podatek w pierwszym przedziale skali. Kwota zmniejszająca w 2009
roku wynosić będzie 556,02 zł. A zatem ulga na jedno dziecko
wyniesie w 2009 roku 1112,04 zł.

Przypomnijmy, że w 2008 roku ulga na dzieci to 1173,70 zł, zaś w
rozliczeniu za 2007 rok było to 1145,08 zł. A zatem ulga na dzieci
będzie w przyszłym roku niższa nawet od tej, z której mogliśmy
korzystać w pierwszym roku obowiązywania tego odliczenia. To cena,
jaką musimy zapłacić za niższe stawki PIT.
biznes.onet.pl/5,1511361,prasa.html

· 

Orzeczenie o niepelnosprawnosci daje tez miedzy innymi mozliwosc
skorzystania z urlopu wychowawczego w wymiarze 2 lat z mozliwoscia
podzielenia go na 4 czesci do uzyskania przez dziecko pelnoletnosci,
odliczania kosztow terapii i dojazdow (np.benzyny)od przychodu (ulga
podatkowa), w niektorych miastach bezplatnego przejazdu komunikacja
miejska, mozliwosc zalozenia sub-konta w fundacji i zbierania
funduszy czy to w postaci darowizn, czy 1% podatku, a takze
mozliwosc starania sie o dofinansowanie turnusu rehabilitacyjnego.

iska2009 napisała:

> Orzeczenie o niepelnosprawnosci daje tez miedzy innymi mozliwosc
> skorzystania z urlopu wychowawczego w wymiarze 2 lat z mozliwoscia
> podzielenia go na 4 czesci do uzyskania przez dziecko pelnoletnosci,
> odliczania kosztow terapii i dojazdow (np.benzyny)od przychodu (ulga
> podatkowa), w niektorych miastach bezplatnego przejazdu komunikacja
> miejska, mozliwosc zalozenia sub-konta w fundacji i zbierania
> funduszy czy to w postaci darowizn, czy 1% podatku, a takze
> mozliwosc starania sie o dofinansowanie turnusu rehabilitacyjnego.
>
Bardzo dziękuję za konkretne, sensowne odpowiedzi. Tak się składa, że to lekarz kieruje na komisję i nie było to moja inicjatywą.

becikowe
Dzisiaj rano w Radio Koszalin słuchałam dyskusji na ten temat.
Wypowiedzi były różne, ale w zdecydowanej większości negatywne.
Ciekawa jestem Waszej opinii na ten temat:
1. czy becikowe ma sens?
2. jakie wg Was działania Państwa (tzn. IV RP)molyby zmienić sytuacje rodzin
w Polsce i dać szansę na zwiększenie liczby urodzeń?

Moim skromnym zdaniem:
1. nie, poniewaz niczego poza jednorazowym dopływem gotówki w sytuacji
rodziny nie zmieni,
2. sensowna byłaby mozliwość opodatkowania wypracowanego przez małżonków w
roku dochodu z uwzględnieniem liczby dzieci w rodzinie, lub inna ulga
podatkowa na każde dziecko :).

· 

Jestem absolutnie przeciwna takiej formie pomocy rodzinie. Te 800
złotych jest niczym w stosunku do wydatków jakie ponosza rodzice aby
zdecydować się, wychować i wykształcić dziecko. Te pieniądze nie
zachęcą do urodzenia dziecka, no może jedynie rodziny patologiczne
które będą miały na kolejną flaszkę. Smutne - coż, ale prawdziwe. A
przecież nie o to chodzi, aby co chwile słyszeć komunikaty o
kolejnym katowanym lub zaniedbanym, głodnym dziecku, a jeśli
wprowadzicie becikowe to tak wlaśnie sie stanie. Te 800 złotych nie
rozwiazuja problemu biedy w Polsce! Jesli ktoś dla takich pieniędzy
zdecyduje sie na dziecko, to wolę nawet nie mysleć o konsekwencjach
:(

Uważam, że jedyna sensowną forma pomocy rodzinie, aby mogla
zdecydowac sie na dziecko jest dać pracę, dac mozliwosć zarabiania.
Nikt o zdrowych zmysłach, nie mając pracy, lub zarabiając takie
pieniądze że nie starcza na podstawowe potrzeby nie zdecyduje się na
dziecko. Kobiety, aby po 3 latach siedzenia na wychowawczym mogly
wejsć ponownie na rynek pracy powinny mieć możliwość zatrudnienia
taką jak mają absolwenci - czyli ulga dla pracodawcy . Po tych 3
latach jesteśmy skazane na wieczne szukanie pracy, bo kto nas zechce
zatrudnić? Ulga podatkowa dla rodzin posiadających dzieci tez jest niezłym pomysłem.

Gość portalu: al napisał(a):

> Jest jeszcze jeden aspekt, ktory nalezy wziac pod uwage- koszty. Sa wysokie i
> nalezy liczyc sie z tym, ze pewne elementy wymagaja systematycznej wymiany -
za
>
> grube pieniadze. Nie wolno sie tym zrazac, ale trzeba brac pod uwage. Zycze
> powodzenia i wszystkiego dobrego

To niestety prawda. Co kilka miesiecy trzeba 2 kabelki - koszt laczny ok. USD
60. Inne elementy duzo rzadziej, ale po uplywie okresu gwarancyjnego
koniecznoscia jest oplacanie stalego kontraktu gwarancyjnego. Koszt ok. USD 120
kwartalnie. Dane dotycza aparatu z Cochlear Corporation. W moim wypadku koszty
te w zasadzie pokrywa w calosci ulga podatkowa, ktora otrzymuje na dziecko z
tytulu jej kalectwa oraz niewielki miesieczny dodatek z ministerstwa opieki
socjalnej. Ja jednak mieszkam poza Polska. W warunkach krajowych to moze byc b.
duzy koszt.

ulga podatkowa na samochód - odliczenia
Witam,

Mam niepełnosprawne dziecko. Samochód posiadam dopiero od października. W jaki
sposób (i czy w ogóle?) mogę odliczyć od podatku ulgę na samochód?
Ryczałt podany jest w wymiarze rocznym. Czy podzielić go na 12 i trzy miesiące
odliczyć? Jakie przepisy to regulują?

Ciekawy artykuł
w gazecie jest fajny artykuł o mieszkaniach, warto przeczytać jak ktoś chce
planowac budowę lub kupno m.in:
Nowa ulga podatkowa
Parlament uchwalił kilka dni temu ustawę o preferencyjnym kredycie
mieszkaniowym. Prawdopodobnie wejdzie ona w życie na przełomie września i
października. Państwo będzie zwracać przez osiem lat część odsetek od kredytów
bankowych na kupno mieszkania (zarówno nowego, jak i używanego). W dużym
skrócie - jeśli pożyczka oprocentowana jest np. na 5 proc. (sami wybieramy
najtańszy bank), rodzina płaciłaby tylko 1,9 proc. odsetek.

Dla przeciętnego Kowalskiego oznacza to duże oszczędności. Miesięczna rata w
przypadku mieszkania o powierzchni 50 m kw. wyniosłaby 500 zł zamiast 660
(kredyt w wysokości 100 tys. zł na 20 lat spłacany w ratach równych). Z
preferencyjnych kredytów będą mogły skorzystać tylko rodziny (także niepełne,
np. matka wychowująca dziecko). Kupione przez nie mieszkanie, choćby i na rynku
wtórnym, nie mogłoby mieć więcej niż 75 m kw., a dom jednorodzinny - 140 m kw.
Przy czym dopłata do kredytu obejmowałaby w pierwszym przypadku 50 m kw., zaś w
drugim - 70 m kw.
źródło : gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,3508325.html

Absolutnie, nie ma sie czym ekscytowac. Zakladajac, ze zadbamy o nasze dzieci i
bedziemy lozyc na ich utrzymanie i edukacje przez 26 lat, jak to zreszta jest
chyba zapisane w naszym prawie, to wychodzi nam po 10 groszy dziennie! Super
dodatek. Plus ulga podatkowa na 1 dziecko 50 na każde nastepne 100. OK, niech
bedzie. Ale koszty sa niestety wieksze Panie Giertych. Ubrania wyzywienie,
wakacje etc. Nie to powinno zachecac nas do posiadania dzieci i nie tym sie
kierowalismy kiedy zdecydowalismy sie na danie zycia naszemu dziecku - obecnie
11 tydzien ciazy. To co powinno byc zrobione, to zamiast glupiego,
populisycznego rozdawnictwa, nalezy wreszcie dac ludziom szanse na godziwa
prace i place. Ja nie chce nic innego od Polski. Wrecz przeciwnie. Chetnie
zaplace podatki i to duzo, jezeli po ich odliczeniu wciaz bede miec na
utrzymanie rodziny i bede miec dowody na sensowne dysponowanie moimi
pieniedzmi. Nie chce, zeby Pan Premier lekka reka rozdawal to co zarobilismy.
Ten tysiac nic nam nie da. Nie dajmy sie oglupiac. Prosze.

> Niestety nie jestem w stanie wymienić żadnego dokonania

No zobacz burku otumaniony, twierdzacy ze wzrosly podatki:
1. obnizono koszty pracy i skladki rentowe
2. ulga podatkowa na kazde dziecko
3. od stycznia placisz 18% i 32% - Donald bedzie próbował to sobie przypisac.
4. zniesienie zlodziejskiego podatku od spadkow i darowizn.
5. oplata sadowa za wpis hipoteki 200 zl zamiast KILKU TYSIECY
6. podniesienie progow podatkowych zamrozonych od 2001 roku !!!!

Jakim otumanionym głąbem trzeba być by tego nie widzieć. Rece opadaja.
I tępo powtarzasz jak mantre przejezyczenie ktore naglosnily brukowce? To jedyny
"argument"?

Powtorze: Jarek to pierwszy premier po wojnie ktory obnizyl podatki!!!

Może mnie oświecisz? Pokaż mi które podatki pośrednie wzrosły. Bo dziś to widzę
że liberał Donald szykuje się z akcyzą na samochody.

Więc jeszcze raz ograniczony i otumaniony burku twierdzacy ze wzrosly podatki za
Jarka Mądrego:
1. obnizono koszty pracy i skladki rentowe
2. ulga podatkowa na kazde dziecko
3. od stycznia placisz 18% i 32% - Donald bedzie próbował to sobie przypisac.
4. zniesienie zlodziejskiego podatku od spadkow i darowizn.
5. oplata sadowa za wpis hipoteki 200 zl zamiast KILKU TYSIECY
6. podniesienie progow podatkowych zamrozonych od 2001 roku !!!!

Berecikowe rules......
> czyli znów wpieramy patologię - dostaną becikowe ludzie korzystający z pomocy
> socjalnej, którzy będą dzieici robić tylko po to by te pieniądze dostać

Oczywiście. Ktoś musi przecież głosować na PiS & SO także za 20 lat... Elektorat
trzeba sobie budować od kołyski. A potem Policja musi mieć kogo zamykać w tych 3
milionach nowych miejsc w wiezieniach ;-)

> myślałam że to ma być raczej zachęta dla zwiększenia liczby dzieci w Polsce
> i to raczej nie w obszrach, które z reguły kończa się domem dziecka

Oj naiwny, naiwny, naiwny... Jak dziecko we mgle ;-)

Kto normalny urodzi dziecko dla 1000 zł? Toż to dziecko trzeba oddać do domu
dziecka / wyrzucić na śmietnik / zamarynować w beczce / itd. zanim dożyje 3
miesięcy (albo szybciej), bo inaczej interes się nie opłaci. Gdyby chodziło o
wzrost liczby dzieci urodzonych i wychowywanych (!), nie wynosiłoby 1000 zł i
nie byłoby uzależnione tylko od faktu urodzenia żywego dziecka. Byłoby trwałym
wsparciem dla dziecka przez cały czas jego wychowania przez rodziców, a nie
jednorazowym ochłapem. Może np. ulga podatkowa dla rodziców?

Można brać za dobrą monetę opowieści Romka G. o jego szlachetnych intencjach,
albo można chwilę pomyśleć o tym, czym taki projekt faktycznie będzie skutkował.
Wybieram własne myślenie..... Myślę, że nawet Romek nie jest taki głupi, by
wierzyć swoim własnym słowom.

woda na młyn pedofobów
Kto kocha ludzkosc, Ziemie i przyrode nie powinien miec dzieci.
Kazdy czlowiek to ogromne zuzycie energii w ciagu jego zycia i
wydalenie ogromnych ilosci dwutlenku wegla. Australia rozwaza juz z
tego powodu wprowadzenie specjalnego podatku od nadliczbowych
dzieci.

Ziemia jest przeludniona. Wszyscy chca jesc, prac, mieszkac w
cieplym mieszkaniu, leczyc sie, jezdzic samochodami i latac
samolotami. A to wszystko oznacza ocieplenie klimatu, podniesienie
poziomu morz i m. in. zalanie woda z Baltyku duzej czesci Polski.

Powinno byc tak: ludzie bezdzietni - specjalne ulgi podatkowe, 1
dziecko - 10 proc. podatku wiecej, 2-ka dzieci - 20% podatku, 3-ka
dzieci - obowiazkowa kastracja. Adopcja dziecka z krajow
przeludnionych (np. Indie czy Chiny) - dodatkowa ulga podatkowa. Jak
inaczej chcecie zmniejszyc liczbe ludzi na ziemi? Przeciez ludzi juz
zyjacych sie nie pozabija! Trzeba po prostu karac dzieciorobow.

Zobaczcie, co zaczela robic Australia:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4747749.html

więcej tu

> A może zamiast płacić za niekontrolowany rozród biedoty niech pomyslą jak
> zmienić proporcje? Skoro 70% dzieci rodzi się w rodzinach najbiedniejszych,
> często patologicznych a my im do tego będziemy dopłacac to jaki poziom będzie
> miało społeczeństwo za 20 lat?

Na poziomie właściwym, by Leszek Kaczyński mógł sprawować prezydenturę
dożywotnio, a nawet dziedzicznie.

A tak serio, to dobrym sposobem na to by zwiększyć przyrost naturalny jest:
a) nie jednorazowa zapomoga, ale np. procentowa zniżka podatkowa dla osób
wychowujących każde kolejne dziecko, do np. do ukończenia edukacji, ale nie
później niż do np. 25 roku życia.
b) aby skłonić do rozmnażania równomiernie całe społeczeństwo - ale najlepiej
tych, którzy rozmnażają się słabo, a byłoby ich stać na porządne wychowanie
dziecka, ulga może być w postaci zwrotu np. 10% wpłaconego podatku dochodowego
za każde dziecko; im wyższy próg podatkowy (i kwota podatku), tym większy zwrot
(ale nie więcej niż 100%).

Gość portalu: student napisał(a):

> Jakie ulgi?Komu?A dlaczego ja mam płacić za czyjeś dzieci?I co mnie obchodzi
il
> e
> kto ma dzieci.Karygodne to płacenie nieustannie za kogoś i na kogoś.

To ma być ulga podatkowa. Czyli z naszych podatków, znaczy moich i mojego męża
teoretycznie zapłacimy mniej, bo musimy utrzymać i wychować dzieci/dziecko. Ale
to co proponują to żenada. Ja czekam, żeby zostało zauważone, że racjonalne
minimum utrzymania dziecka wynosi więcej niż minimum utrzymania dorosłego. A
jednak dzieci do rozliczenia podatkowego się nie liczą, choć powinny.
Twoich podatków się nie czepiam, o ile je już płacisz...a jakbyś płacił też
nie, bo nie chodzi o Twoje pieniądze, ale o moje własne.

bernard.gui napisał:
> "Ulga w wersji rządowej miała kosztować budżet 700-800 mln zł."
>nic nie będzie "kosztwać", zwyczajnie ukradną o 120zł rocznie mniej.
>jeżeli złodziej dziś mi nie ukradł portfela (co miał w planie) to co? stracił?

Dokładnie !
A oto dodatkowy przykład lewicowego braku logiki:
"Ulga 120 zł rocznie na dziecko to spory koszt dla budżetu i niemal zerowy
zastrzyk dla rodziców".
Z powyższej wypowiedzi należałoby wnioskować, że rodzice pownnni mieć ulgę
podatkową na dużo wyszym poziomie, aby nie był to taki "zerowy" poziom. TO
POPIERAM !
No, ale po lewicowemu, znowu kompletny brak logiki, bo wg wypowiedzi należałoby
też oczekiwać, że ... budżet ma nie "stracić". Ot, lewica !

hymen napisał:
>
> :)) Transparent to hasło, nie metafora.

ale bzdury..dzisus....
na transparencie może byc hasło w formie metafory:P

>
> I mają w du.. gdzieś, za przeproszeniem te wszystkie kobiety, którym ta
> jednorazowa "marna kwota" bardzo jest potrzebna.

1000zł to jest nic na dziecko, na pampersy tylko wystarczy...
Jak kogoś nie stac na dziecko to ta kwota nic mu nie pomoże, bo wydaja
ją szybko i co potem?
Becikowe wymyślili tylko po to, zeby pokazać, że coś robią dla ciemnego
ludu...

>Co da ulga podatkowa kobiecie,
>która nie zarabia???

To niech zacznie zarabiac, a nie czekac tylko co jej państwo kapnie do
kieszeni... to myślenie komunistyczne... nie stać mnie na dziecko to go nie
mam...
Poza tym ulga nie dotyczyłaby tylko kobiety ale równiez mężczyzny
...
?

>Nikt nie twierdził, że to zachęta do rodzenia. To tylko
> wyobraźnia manifestantek tak zadziałała.

Nie nie jest zachętą... a światak siedzi i zawija sreberka...
Dla patologicznych rodzin na pewno, bo to kolejna okazja na wydarcie
od panstwa pieniędzy na wóde....

> sponsorować. Ulga podatkowa dla samotnie wychowujących dzieci jest tylko
> stwierdzeniem ze samotny rodzic ponosi dodatkowe koszty które są rozłożone w
> pełnych rodzinach na dwie osoby

eeee tam Agamagda. To nie jest prawda, a przynajmniej nie we wszystkich
przypadkach (np. gdy matka dostaje alimenty na dziecko, albo matka wdowa -
rentę na dziecko po ojcu).

Chodzi tu o zrównanie praw RODZIN.
Bo osoba samotna - panna, kawaler, wdowa, rozwódka/rozwodnik - ale bez
dziecka, nie jest rodziną.
Skoro rodzina w postaci bezdzietnego małżeństwa może w bardziej dogodny sposób
rozliczać się z podatku, to uznano, że inna rodzina - składająca się z jednego
rodzica z dzieckiem - też ma takie samo prawo.

Chalsia

Gwoli wyjaśnienia, Chalsiu, faktycznie prawodawcy wprowadzającemu ten przepis
chodziło o zrównanie praw rodzin, ale pisząc do kiniego nie chodzi mi o aspekt
i bazę prawną tego przepisu. Pisaliśmy o naciąganiu państwa on przyrównał
pytanie o możliwość wyciągnięcia max od państwa do ulgi dla samotnie
wychowujących dzieci. Zastosowałam pewien skrót myślowy, gdyż wg moich
obserwacji osoba samotnie wychowująca dziecko ponosi proporcjonalnie większe
koszty utrzymania na osobę niż rodzina. Akurat TU nie można mówić o żadnym
naciąganiu kogokolwiek, a jedynie o jakiejś próbie kompensacji. Alimenty, renta
rodzinna nie równoważą tej różnicy. Chodzi o sprawy codzienne takie jak podział
opłat czynszowych (dzielisz czynsz np. na 2, a nie na 3) czy kwestie
organizacji czasu i konieczności dodatkowych opłat na niańki.. Poniekąd ulga
podatkowa rekompensuje tą różnicę, a nie jest naciąganiem Państwa czy
wyciąganiem czegoś. Zauważ, że z ulgi możesz skorzystać jedynie, jeśli
zarabiasz, pieniądze faktycznie i tak wydajesz. I w tym aspekcie napisałam "
Ulga podatkowa dla samotnie wychowujących dzieci jest tylko
stwierdzeniem ze samotny rodzic ponosi dodatkowe koszty które są rozłożone w
pełnych rodzinach na dwie osoby."

Co tam obrażone media…w porównaniu z zapowiedzią
obniżenia podatków tylnymi drzwiami i to w dodatku przez kogo? przez
tzw. "populistów". PO tej wypowiedzi będzie musiała się zastanowić "działać
Ęlegancko czy skutecznie"

podatki.wp.pl/POD,2,b,1,wid,8175632,wiadomosci.html?rfbawp=1138975369.643&katn=Gospodarka&widn=Dziecko+%3D+ulga+podatkowa%
3F+&kat=1355

zgadzam sie z toba
te klimaty panuja u nas w ojczyznie. Teraz jednakze mieszkamy w Niemczech i
jestem bardzo zaskoczona, ze matka z dzieckiem na ulicy ma wiele przywilejow.
Kierowcy zatrzymuja sie jak mam jeszcze kawalek do przejscia - moglby ze 3 razy
przejechac. WQszedzie mam ustepowane miejsce, ludzie, zwlaszcza starsze babcie
zaczepiaja mile moje dzieci, dzieci w restauracji dostaja kredki i kolorowanki,
zeby sie nie nudzily, w toaletach sa specjalne jednorazowe nakladki na sedes dla
dzieci i obnizone umywalki na 1 m, aby dziecko samo moglo sobie umyc raczki.
Jestem bardzo milo zaskoczona! A i jeszcze na kazde dziecko jest ulga podatkowa,
u nas tylko VAT podnosza na artykuly dzieciece.

Chlebowski: "Nie ma mowy o likwidacji KRUS"
Tą obietnicę mają szansę dotrzymać ;-)

Z. Chlebowski: Chcemy wprowadzić 15-proc. podatek liniowy z ulgą
prorodzinną w wysokości kwoty wolnej od podatku na każde dziecko.
Prowadzenie biznesu też chcemy poddać 15-proc. stawce. W trakcie 4-
letniej kadencji planujemy, by stawka podatku od dochodów z
działalności gospodarczej spadła nawet do 10 proc. ( ) Po 3 latach
chcemy obniżyć podstawową stawkę VAT, być może do 20 proc.,
pozostawiając zredukowaną stawkę na żywność, leki, prasę i niektóre
inne towary. ( ) Trzeba zreformować system ubezpieczeń i
opodatkowania rolników. Nie ma mowy o likwidacji KRUS. Właściciele
dużych gospodarstw powinni płacić składki ZUS oraz podatki tak jak
przedsiębiorcy, a małe gospodarstwa na dotychczasowym poziomie. ( )
Jeśli tylko będzie taka możliwość, będziemy dążyć do zniesienia
opodatkowania dochodów z kapitałów oraz z oszczędności. (23.10.07 -
Dz WSJ) Planujemy prawdziwą rewolucję podatkową. Chcemy przyjąć
ustawę o tak zwanych daninach publicznych, żeby raz na zawsze
rozstrzygnąć, co jest podatkiem, i żeby nie było takich prób
wprowadzania podatku tylnymi drzwiami jak „podatek Religi”.

www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4648639.html

Praca w Anglii dla Polaków to przywilej. HA, HA, HA ale się
uśmiałem. Chyba dla takich murzynów jak ty co są pełni kompleksów i
poczucia niższości. Do pracy mamy takie samo prawo jak Anglicy.
Polak w Anglii to nie Meksykanin w USA, w Unii jesteśmy jak u
siebie. Podobne prawa mają Anglicy i inni cudzoziemcy mieszkający w
Polsce, przynajmniej tak powinno być.
A to kolejny artykuł pisany przez amatora, który nigdy nie był a
Anglii:
"Mąż pracuje, żona siedzi w domu z dziećmi, mają Child Benefit,
dofinansowanie do czynszu, Council Tax i ulgę podatkową."
HE,HE. Council tax to się płaci a nie dostaje bo to jest podatek a
nie żadna ulga a te wszystkie dofinansowania to należą się każdemu a
nie tylko Polakom i wielu Anglików je pobiera. Są poprostu na
porządku dziennym i nie wiem poco o tym dyskutować. Równie dobrze
można napisać artykuł o tym, że w Polsce kobiety biorą zasiłek
macierzyński gdy mają dziecko co też jest powszechne, czy to takie
ciekawe?

Uwazam, ze 2 tygodnie dluzej na drugie dziecko byloby zacheta.
Wlasnie takie te zachety sa: 1000 zl, kiedys nie bylo, 20 tygodni,
kiedys bylo 16, ulga podatkowa od dziecka, itd.
Stan finansow Panstwa pozwala na takie zachety, a nie inne.

Ile osob to zacheca, czy pomaga podjac decyzje- to juz inna kwestia
ale obojetne to nie jest.

Jak pisza w watku pierworodki to sie wrecz ciesza ze teraz mamy
drugiego dziecka dostana tyle samo- żałosne.
Pozdrowionka!

głupie, głupie, głupie. za 2gie najwięcej powinno
Naszym katastrofalnym problemem demograficznym jest to, że dziecko
jest bardzo drogą inwestycją, i ludzie wybierają, żeby nie mieć
DRUGIEGO dziecka.

Zachęty finansowe należy tworzyć tak, aby ludzi zachęcić do rodzenia
drugiego dziecka a nie szóstego. Rozsądni przecież nie przebiją się
przez 5 pierwszych dzieci tylko po to żeby dostać pieniądze za
szóste.

Moim zdaniem powinno być tak:
- odrobina pieniędzy za pierwsze
- dużo pieniędzy za drugie
- dalej nic.

gdzie pieniądze to również może być ulga podatkowa.

Dla rodzin wielodzietnych można wprowadzić niefinansowe programy
dożywieniowe. Są w innych krajach, tzw. banki żywności, gdzie biedni
mogą dostać tanio produkty spożywcze.

Chodzi o to żeby pomóc potrzebującym pomocy, ale nie motywować
kolejnych do tworzenia nowych zastepów potrzebujących pomocy.
Pieniądze są motywatorem, a pomoc żywnościowa nie.

Dowcip dnia - sprzed chwili :)
Córka: Tato, nie mogę klucza powiesić, pomóż
Tata: wstaje od książki, wiesza klucz, siada.
Córka (za ułamek sekundy): Tato, jeszcze chleb mi pokrój.
Tata: Wstaje od książki, kroi chleb, siada.
Córka (za ułamek sekundy): Tato, nie mogę zdjąć puszki z herbatą!!!
Tato: Wstaje od książki, zdejmuje puszkę, wzdychając "jejjj, co ja się z wami mam"
Córka: Nie marudź, źle nie masz, ulga podatkowa 1200 zł za każde dziecko!

dobrze to inaczej. Ja płacę podatki od swojej pracy nieetatowej, nieduże, bo
pracuję mało ze względu na dzieci. Mąż płaci bardzo wysokie podatki od pracy na
etacie. Nasze dzieci - mimo, że pracujemy i płacimy podatki nie korzystają z
dotowanych placówek edukacyjnych, są też wychowywane w dużej mierze przeze mnie.
Zatem uważam, że powinniśmy dostawać dodatkową ulgę podatkową, bo sami ponosimy
koszt opieki nad dziećmi, który wielu innych podatników i obywateli podatków nie
płacących, przerzuca na państwo - korzystając z dotowanych żłobków i
przedszkoli. Gdybym chciała skorzystać z państwowego przedszkola musiałabym
dziecko wozić na drugi koniec miasta, bo bez pracy etatowej nie mam szans na
miejsce w państwowym żłobku czy przedszkolu. Dlatego uważam, że skoro sytuacja
nas zmusza do ponoszenia dodatkowych kosztów i strat - tak czas, który spędzam w
domu to stara, bo w tym czasie mogłabym zarabiać - fajnie by było gdybyśmy mieli
możliwość skorzystania z dodatkowej ulgi podatkowej. To rozwiązanie, które
"promuje" tylko ludzi pracujących, którzy wybierając opcję pozostania jednego
rodzica w domu/niani/prywatnej - niedotowanej placówki, nie obciążają budżetu
państwa, choć sami ponoszą koszty. Ulga, którą obecnie otrzymujemy jest śmieszna
w zestawieniu z kosztami jakie ponosimy.

Odnosnie zasilkow- dziewczeta to nie UK. Ja rozumiem ze podatnicy sa
oburzeni ale zasilek przy jakis glodowych dochodach to z 50 zlociszy
na dziecko na miesiac. Czyli wypasione 250. Dodatku mieszkaniowego
nie dosaje wiec nie wiem ile wynosi.

Ulga podatkowa- leci od wlasnych dochodow no zlinczujcie mnie bo
zostalo mi w kieszeni prawie 6 kafli i nie zaplacilam w efekcie
prawie ani grosza podatku

hmm..jakby to okreslic,,chyba raczej sprawiedliwe..bo wcześniej
wystarczyło by były spełnione warunki tylko przez jeden dzień w roku
i nalezała sie cała ulga np. dziecko urodzone 31 grudnia lub gdy
utraciło status studenta 2-ego stycznia i w danym roku nie osiągnęło
okreslonych prawem dochodów z tyt zatrudnienia.. Teraz ulga
podatkowa bedzie obowiazywac odpowiednio do rzeczywistego czasu
gdy rodzice ponosili koszty z tytułu posiadania lub utrzymywania
dziecka

To normalna motywacja do posiadania dziecka
> Dla mnie to jest własnie pęd do posiadania dziecka za wszelką cenę, bo tak mi
> się chce.

Własnie tak to jest.
Dzieci POWINNO SIĘ MIEĆ kiedy i ponieważ bardzo się ich chce a nie dlatego, ze
"wypada", ze rodzina naciska a państwo kusi ulgą podatkową.

To, że chce się mieć dziecko za wszelką ceną jest moim zdaniem pozytywnym
zjawiskiem.

Gość portalu: Bilbo napisał(a):

> ZOna - druga pensja...

A nie jest inaczej? Nie znam rodziny, w której żona lub mąż zajmowaliby się wyłącznie domem i dziećmi. Małżeństwo ma do dyspozycji najczęściej dwie pensje. Singiel tylko jedną. W Polsce też. No ale nie o tym temat:)

> 1 dziecko - trzecia pensja
> 2 gie dziecko - 4 pensja...

To już nadużycie z Twojej strony. Chociaż gdyby się zastanowić, od 2007 roku ulga podatkowa na dzieci to niezła kasa ekstra. Do tego wspólne rozliczanie podatku. Singiel może jedynie pomarzyć, szczególnie gdy żyje w nieformalnym i luźnym ale trwałym związku.

Mimo tych niedogodności, żyje mi się w Polsce świetnie:)

No to chyba logiczne to i sprawiedliwe. Zastanów się czy
sperawiedliwe jest to że fiskus daje ci ulge podatkową w miesiącu
kiedy dzieci nie masz? Nastepnym krokiem mogła by być ulga związana
z tym że np. podatnik planuje mieć dziecko. Kolejna rzecz to kwestia
tego że jeśli np dziecko mieszka przez pół roku u ojca i pół roku u
matki to kto powinien mieć tę ulge? Nie zapominaj że ta ulga nie
jest dla rodziców tylko dla dzieci!

Sejm: prawie 1200 zł ulgi na każde dziecko
Kilka słów:
1. W każdym rozwiniętym państwie Europy a także w USA jest ulga na dzieci. Ma
ona rożną formę- w USA jest ulgą podatkową (więc gratyfikuje pracujących), w
socjalistycznej Szwecji wszyscy bez względu na dochody otrzymują kwotę ok 1000
SEK na dziecko miesięcznie (ok. 420PLN).
2. Pozornie pracującym a nie posiadającym dzieci może się wydawać, że jest to
faworyzowanie dzieciorobów. Jednakże na emerytury tychże childrenfree z wyboru w
przyszłości będą pracować owe potomstwo dzieciorobów.
3. Jako ulga pomniejszająca podatek jest równoznaczna z jego obniżką a więc jest
proobywatelską obroną krwawicy przed marnotrawstwem państwa (vide górnicy,
wcześniejsze emerytury, krus, kancelarie premiera i prezydenta).
4. Jest to rozwiązanie o niebo lepsze od berecikowego, ponieważ pomaga
pracującym, płacącym podatki i wychowującym swoje dzieci(z czego wszyscy żyją,
Pan Premier i jego kot też, o czym zdaje się zapominać)a nie tylko rozmnażającym
się.
5. Na uldze skorzystają wszyscy, paradoksalnie wbrew temu co mówi Pani Gilowska,
zarabiający więcej skorzystają procentowo mniej biorąc pod uwagę wysokość
zapłaconych podatków.
6. Pani Gilowska za słowa o fundowaniu sobie dzieci powinna podać się do dymisji
lub zostać poddana społecznemu ostracyzmowi - czyżby Pani Premier chciała
dyktować każdemu kto ile może mieć dzieci? Taka skandaliczna wypowiedź nie
uszłaby jej na sucho w żadnym normalnie demokratycznym kraju.

Stawka podatkowa zmaleje z 19% do 18 % - prawdziwy hit.Te 1% powinno dać ok.25
zł mc,nie wiem czy podałaś zarobek netto czy brutto.
Zysk prawdziwy jest dla bogatych,którzy płacili 40%,po zmianie skali
podatkowej zapłacą jedynie 32% .Porównaj 1% i 8% od kwoty np.10 000zł.

Nie zmieni się natomiast kwota dla której podatek wynosi zero (tzw. kwota
wolna). W 2009 roku podobnie jak dziś będzie ona wynosiła 3091 zł. To skutek
przyjęcia w nowej skali niższej kwoty zmniejszającej podatek w pierwszym
przedziale dochodowym. Z tego samego powodu w przyszłym roku niższa będzie ulga
na dzieci (ulga prorodzinna). Wyniesie ona 1112,04 zł na każde dziecko. Dziś
jest to 1173,70 zł.

Tam gdzie podatnik zyska niewiele,straci na uldze.I wszystko jest jasne.

Asiaiwona ja nie mam pojęcia chociaż tak na chłopski rozum dziecko mogło urodzić
się w styczniu a umrzeć w grudniu i rodzic wychowywałby je cały rok prawe, skoro
ulga nie jest w tym roku jeszcze proporcjonalna to bez względu na to ile dziecko
żyło powinno się móc ją odliczyć, skoro odlicza się nawet na dziecko urodzone 31
grudnia ale w naszym prawie jest tyle nonsensów, że cholera wie.....a zadzwoń na
informacje podatkową albo zadaj pytanie w formie pisemnej, oni muszą na piśmie w
ciągu 14 albo 30 dni odpowiedzieć, nie pamiętam już dokładnie.

"w krajach osciennych"???? kobieto... w DE jest spora i odczuwalna ulga
podatkowa, do tego co miesiac panstwo wyplaca Ci kase - bodajze okolo 150ojro na
dziecko, im wiecej dzieci tym wiekszy dodatek (chyba wiadomo czemu
"obcy-naplywowi" maja w DE rodziny nie mieszczace sie na 120m2 :) ).
Becikowe tez tam jest, choc jakie to ma znaczenie - wazna jest comiesieczna
pomoc panstwa.
To jest madra polityka prorodzinna - a u nas??????? Dzicz - walcz i zabijaj
innych, inaczej bedziesz nedzarzem.

piwi77 napisał:
> Że, przepraszam, co otrzymuje od kościoła, wynagrodzenie? Od kiedy
> kościół komukolwiek wypłaca wynagrodzenie? Ksiądz musi się sam
> utrzymać, grabiąc swych wiernych, część łupu musi nawet oddać
swemu
> biskupowi, ale wynagrodzenie? Może chodzi Ci o kapelanów i
> katechetów wszelkiej maści, ci otrzymuja wynagrodzenie, ale nie od
> kościoła, lecz od polskiego państwa, czyli z naszych podatków, w
tym
> niekatolików.

Ksiądz (w Polsce)zatrudniony na etacie otrzymuje konkretne pobory i
spokojnie może z nich płacić alimenty.
W innych europejskich krajach, jest to jeszcze prostsze, bo w wielu
z nich, księża mają normalną pensję.
Co najwyżej straci na tym budżet danego kraju, bo osoba samotna ma
większe potrącenia podatkowe, a księdzu mającemu dziecko, będzie
przysługiwała ulga podatkowa.

Przy tym trzeba zaznaczyć, iż będą to raczej rzadkie przypadki,
bowiem już teraz, najczęściej odsyła sią takowego delikwenta
do "cywila", żeby mógł zarobić na utrzymanie swojego dziecka.

Pewnie że nikt rozsądny nie zdecyduje się na kolejne dziecko bo dostanie 154
euro miesięcznie. Ale miło by było mieszkać w kraju gdzie są chociaż jakieś
ulgi dla rodzin z dziećmi. Choćby ulga w podatku. Akurat niedawno rozliczaliśmy
PIT i musimy dopłacić kilkanaście złotych. Dwa lata temu przyszło nam płacić
1000 zł! Od tego czasu mój mąż już od września do końca roku ma płacone 400 zł
mniej abyśmy potem nie doznali szoku. Niestety mimo wspólnych rozliczeń mąż
wchodzi w wyższą grupę podatkową. A nie zarabia kokosów.

Kto kocha ludzkosc nie powinien miec dzieci
Kto kocha ludzkosc, Ziemie i przyrode nie powinien miec dzieci.
Kazdy czlowiek to ogromne zuzycie energii w ciagu jego zycia i
wydalenie ogromnych ilosci dwutlenku wegla. Australia rozwaza juz z
tego powodu wprowadzenie specjalnego podatku od nadliczbowych
dzieci.

Ziemia jest przeludniona. Wszyscy chca jesc, prac, mieszkac w
cieplym mieszkaniu, leczyc sie, jezdzic samochodami i latac
samolotami. A to wszystko oznacza ocieplenie klimatu, podniesienie
poziomu morz i m. in. zalanie woda z Baltyku duzej czesci Polski.

Powinno byc tak: ludzie bezdzietni - specjalne ulgi podatkowe, 1
dziecko - 10 proc. podatku wiecej, 2-ka dzieci - 20% podatku, 3-ka
dzieci - obowiazkowa kastracja. Adopcja dziecka z krajow
przeludnionych (np. Indie czy Chiny) - dodatkowa ulga podatkowa. Jak
inaczej chcecie zmniejszyc liczbe ludzi na ziemi? Przeciez ludzi juz
zyjacych sie nie pozabija! Trzeba po prostu karac dzieciorobow.

Zobaczcie, co zaczela robic Australia:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4747749.html

Całkiem słuszna koncepcja ale mam kilka wątpliwości

> 1 dziecko - 10 proc <cut>
możesz przedstawić ciąg obliczeń
który doprowadził do wyliczenia
takich wartości?

> Adopcja <cut> - dodatkowa ulga podatkowa
widzę tu pewną niezgodność, kłoci się
to z koncepcją zniżek za bezdzietność
i wprowadza dodatkowe ulgi dla
rodzin wielodzietnych oddających swe
potomstwo do adopcji

P.S. ile masz rodzeństwa?

1. Program nazywa się na "Rodzina na swoim", singiel to jeszcze nie rodzina.
2. Jeśli program miałby objąć na tych samych zasadach singli byliby oni
uprzywilejowani względem małżonków z dziećmi. Otóż małżonkowie mogą taki kredyt
wziąć tylko jeden a tymczasem dwóch singli - dwa, każdy oddzielnie. Znając
zapobiegliwość Polaków takie rozwiązanie mogłoby np. prowadzić do fikcyjnych
rozwodów.
3. Wszyscy piejący o dyskryminacji single zapominają, że tzw. ulga podatkowa na
dzieci w istocie rekompensuje podatki pośrednie płacone przez rodziców z tytułu
zakupu towarów dla dzieci opodatkowanych podatkiem VAT. Np. z tytułu samego
zakupu pieluch dla dziecka rodzice płacą państwu ok. 150 zł. w postaci 7%
podatku VAT doliczonego do ceny pieluch. Single pieluch nie kupują, więc tego
podatku nie płacą, jak i innych od tego typu towarów, których Bóg jeden wie, ile
jest.
4. Prawda jest taka, że polski system emerytalny od czasu jego zreformowania
przez rząd Buzka jest hybrydą systemu kapitałowego i solidarnościowego. Oznacza
to, że w pewnej części emerytury osób bezdzietnych będą finansowane ze składek i
podatków dzieci swoich rówieśników. Idąc tropem myślenia singli - dlaczego moje
dziecko ma opłacać Wasze emerytury? Odpowiadam - bo chcąc nie chcą tworzymy
pewną wspólnotę, która nakłada na nas pewne prawa i obowiązki, bez których
wspólnota przestałaby istnieć.

Ulga podatkowa w wysokości blisko 1,2 tys. zł na każde dziecko jest
tak wysoka, że skorzysta z niej niewiele rodzin, ponieważ mają zbyt
niskie dochody - uważa minister pracy i polityki społecznej Joanna
Kluzik-Rostkowska.
Minister pracy w czwartek w programie "Kwadrans po ósmej" w TVP
podkreśliła, że obecna ulga 120 zł jest za niska, zaś kwota 560 zł
proponowana przez rząd była racjonalna.
W opinii Kluzik-Rostkowskiej, z tak dużej ulgi jaką w środę
uchwalili posłowie, nie będzie mogło skorzystać wiele rodzin. "85
procent rodzin wielodzietnych musi korzystać z pomocy państwa,
więc jest naprawdę jedynie mała grupa rodzin wielodzietnych, które
będą miały od czego odliczać ulgę" - dodała i wyjaśniła, że aby
skorzystać z tak wysokiej ulgi rodzina musi mieć dochód powyżej 30
tys. zł w skali roku.

Rząd sam wpadł we własne sidła...gdy PICU bedzie przy władzy, to
nici z tz. polityki prorodzinnej..
>Ulga podatkowa w wysokości blisko 1,2 tys. zł na każde dziecko jest
tak wysoka, że skorzysta z niej niewiele rodzin, ponieważ mają zbyt
niskie dochody - uważa minister pracy i polityki społecznej Joanna
Kluzik-Rostkowska.
Minister pracy w czwartek w programie "Kwadrans po ósmej" w TVP
podkreśliła, że obecna ulga 120 zł jest za niska, zaś kwota 560 zł
proponowana przez rząd była racjonalna.
W opinii Kluzik-Rostkowskiej, z tak dużej ulgi jaką w środę
uchwalili posłowie, nie będzie mogło skorzystać wiele rodzin. "85
procent rodzin wielodzietnych musi korzystać z pomocy państwa,
więc jest naprawdę jedynie mała grupa rodzin wielodzietnych, które
będą miały od czego odliczać ulgę" - dodała i wyjaśniła, że aby
skorzystać z tak wysokiej ulgi rodzina musi mieć dochód powyżej 30
tys. zł w skali roku.

Budżet zagrożony - ocenia Gilowska
ZASADY ZOBOWIĄZUJĄ -mówi premier!!!
Budżet zagrożony - ocenia Gilowska
Jeśli Senat nie zmniejszy nowej ulgi prorodzinnej, to skutki dla
przyszłorocznego budżetu mogą być opłakane. Jak poinformowała "The
Wall Street Journal Polska - Dziennik Finansowy" Zyta Gilowska,
wicepremier i minister finansów, pojawi się dwumiliardowa dziura,
która może spowodować
cięcia w wydatkach na służbę zdrowia albo na budowę dróg.
Proponowana przez posłów ulga podatkowa w wysokości 1145 zł na każde
dziecko spowoduje, że kilka milionów rodziców w ogóle przestanie
płacić podatek dochodowy.
-Taka decyzja Sejmu może mieć radykalne skutki, np. zablokować
możliwość podwyższania w przyszłości składki zdrowotnej i poprawy
kondycji Narodowgeo Funduszu Zdrowia - twierdzi Gilowska.
Zdaniem wicepremier nadmierna hojność posłów może zaszkodzić też
samorządom, które otrzymują niemal połowę wpływów z podatku
dochodowego od osób fizycznych. Jej zdaniem z dochodów
samorządowych, zwłaszcza największych miast, ubędzie 3,5 mld zł. -
Przypuszczam, że o tej konsekwencji posłowie nie pomyśleli - dodaje
Zyta Gilowska.(Dziennik, 11.09.07)

Zgadzam się z taką opinią. Tylko jak przekonać ludzi aby poczytali
inną prasę, a nie tylko FAKT.
>ZASADY ZOBOWIĄZUJĄ. Budżet zagrożony - ocenia Gilowska
Jeśli Senat nie zmniejszy nowej ulgi prorodzinnej, to skutki dla
przyszłorocznego budżetu mogą być opłakane. Jak poinformowała "The
Wall Street Journal Polska - Dziennik Finansowy" Zyta Gilowska,
wicepremier i minister finansów, pojawi się dwumiliardowa dziura,
która może spowodować
cięcia w wydatkach na służbę zdrowia albo na budowę dróg.
Proponowana przez posłów ulga podatkowa w wysokości 1145 zł na każde
dziecko spowoduje, że kilka milionów rodziców w ogóle przestanie
płacić podatek dochodowy.
-Taka decyzja Sejmu może mieć radykalne skutki, np. zablokować
możliwość podwyższania w przyszłości składki zdrowotnej i poprawy
kondycji Narodowgeo Funduszu Zdrowia - twierdzi Gilowska.
Zdaniem wicepremier nadmierna hojność posłów może zaszkodzić też
samorządom, które otrzymują niemal połowę wpływów z podatku
dochodowego od osób fizycznych. Jej zdaniem z dochodów
samorządowych, zwłaszcza największych miast, ubędzie 3,5 mld zł. -
Przypuszczam, że o tej konsekwencji posłowie nie pomyśleli - dodaje
Zyta Gilowska.(Dziennik, 11.09.07)
PS. Lecz dalej idzie w zaparte i chwali pisowców!!! Słowa obłudy
ciekną jej z ust!

w 100% zgadzam się z Triss! Nie można zachęcać do nieograniczonego rozmnażania się tych, ktorych na to po prostu nie stać! Najpierw sami niech coś dadzą z siebie, a nie tylko wyciągać rękę po pomoc! Ulga podatkowa? Owszem, ale nie gotówka do ręki! Proszę bardzo, po urodzeniu można nawet wyprawkę dla dziecka dać, ale w naturze! Jakieś kaftaniki, śpioszki, pieluchy... to ok, ale na pewno nie gotówkę. Może w końcu dojdzie do tego, że ludzie zacznąmyśleć, czy stać ich na dziecko. Chce ktoś mieć 5 czy 10 dzieci? Nie ma sprawy! Ale niech go będzie na to stać! A nie tylko rozmnażać się jak robaki i jęczeć,że nikt im nie pomaga!

"Gazeta Wyborcza"- Ulga na dzieci to pułapka
Ulga podatkowa na dzieci to pułapka, w którą wpadają niezamożni
ludzie, korzystający z zasiłków socjalnych - alarmuje "Gazeta
Wyborcza". Rodzice wyliczają, że gdyby skorzystali z ulgi, mogliby
stracić rocznie nawet kilkaset złotych. Dziennik pisze, że dzięki
uldze podatkowej rodzice mogą odliczyć przeszło 1100 złotych rocznie
na każde dziecko. "Gazeta Wyborcza" podkreśla, że dla prawie 2
milionów biednych rodzin pobierających zasiłki - to majątek. Dodaje,
że przepisy każą jednak zaoszczędzone na podatku pieniądze
uwzględnić przy wyliczaniu dochodu osób biorących zasiłek. Eksperci
tłumaczą na łamach gazety, że wystarczy o grosz przekroczyć dochód
na członka rodziny, by utracić zasiłek. O sprawie wiedzą już
pracownicy fiskusa. "Gazeta Wyborcza" pisze, że wiele osób składa
korektę zeznania podatkowego, rezygnując z ulgi, w obawie przed
utratą świadczenia rodzinnego. Dziennik wylicza, że zasiłek na
dzieci to niejedyne świadczenie, które można stracić przez ulgę na
dzieci. Dotyczy to także dodatków mieszkaniowych czy stypendiów
socjalnych. Więcej o pułapce ulgi podatkowej na dzieci - w "Gazecie
Wyborczej". "Gazeta Wyborcza"/iar/kw/kk

ulga podatkowa na 1 dziecko
dziewczyny napiszcie prosze jaka przysluguje ulga na 1 dziecko?
rozlicza sie to w PIC-ie 37 tak?
rozliczam sie sama, bez NM,

jak to wyglada? ta kwota nie moze byc mniejsza czy wieksza od
zarobku miesiecznego czy jak ???
nigdy sie w to nie wczuwalam i zielona troche jestem ;)

z dotacjami z UP nie jest tak łatwo, trzeba napisac biznesplan i udowodnic ze to
nie beda pieniadze wyrzucone w bloto, to znaczy ze bedzie sie na tym zarabialo a
nie jest to łatwe. Moja kuzynka wyga przy mezu ktory ma biznes 10 lat (razem
czesto pracuja) nie przebrnela bo chciala miec cos wlasnego.
jakby sie udalo jest tez ulga w zusie i podatkowa. tych pieniedzy nie trzeba
zwracac o ile wiem.

Silvi no widze ze nieciekawa jest u was sytuacja. ale jesli jak mowisz w
holandii zarabia na bulki i meczy was rozlaka to moglby na bulki zarabiac w
polsce a bylibyscie razem. poza tym moze zaczac uczyc sie jezyka, mysle ze z
praca w knajpie nie byloby tak zle i trudno znalesc. zawsze sa jakies poczatki.
ja po wyjezdzie do anglii sprzatalam i nadal to robie zreszta za calkiem dobre
pieniadze. ambicja mnie pcha gdzie indziej ale drugie dziecko w drodze i
musialam wrocic po pierwszym macuierzynskim zeby miec ciaglosc i swiadczenia na
drugie.
mysle ze twoj maz jest raczej doswiadczony w pochylaniu glowy w [pewnych
sytuacjach co jest bardzo przykre ale i tez wie ze czasem trzeba sie poswiecic.
a w polsce moze i wlasnie ciekawe perspektywy dla was sie otworza ale potrzebna
jest wlasna inicjatywa chosby wlasnie zalapanie troche jezyka :)

ja wam zycze szczescia jak najwiecej i radosci no i obyscie razem byli bo to
ciezko tak na odleglosc.
buzka- mona

jest pewien drobiazg: rodziny z dziecmi ponosza koszty wychowynia tych dzieci.
W porownaniu z innymi krajami Polska prawie nie pomaga rodzinom z dziecmi. Brak
powszechnego zasilku na kazde dziecko lub od trzeciego dziecka, ulga podatkowa
smiesznie niska, odplatnosc za przedszkole b.wysoka itd itd...
A Polakow UBYWA!!!

Stała ulga podatkowa na KAŻDE dziecko, emerytura za czas urlopu macierzyństkiego
i wychowawczego, normalna opieka zdrowotna, uregulowanie rynku mieszkaniowego
(odblokowanie MPZP zamiast nakręcania popytu) i rynku pracy

To sa stwierdzenia typu "lepiej byc mlodym, zdrowym i bogatym, niz starym,
chorym i biednym". Wezmy na przyklad "normalna opieke zdrowotna" - co to
wlasciwie znaczy? Organizacja sluzby zdrowia we wszystkich wlasciwie krajach
swiata, nawet tych najzamozniejszych, jest b. zlozonym problemem, i tu nie ma
prostych rozwiazan. W warunkach polskich - zrobic odplatne szpitale? Placic
godziwie lekarzom i pielegniarkom? A moze zabrac im paszporty i zmuszac do
pracy za grosze? Ktora z tych strategii zasluguje na miano "normalnej"?

Progresywny podatek liniowy?
"Niskie i proste podatki: w tym 15-proc. podatek liniowy od dochodów osobistych
(ponadto podatnik mógłby sobie odpisać kwotę wolną - wyższą dla osób o
najniższych zarobkach - i ulgę prorodzinną na dzieci na obecnym poziomie, czyli
1,2 tys. zł na dziecko) oraz dochodów przedsiębiorstw."

Jedna stawka PIT+ustalona kwota wolna od podatku to wg mnie nieglupie
rozwiazanie (wprowadza pewna progresje podatkowa ale zachowuje prostote
liniowego PITu), ulga na dzieci ok (akurat posiadanie dziecka trudniej
sfalszowac niz jakies fikcyjne inwestycje, remonty czy darowizny, czy za co tam
sie bierze/bralo ulgi), ale kwota wolna od podatku regulowana w zaleznosci od
dochodow???
Czyli jawnie progresywny PIT tylko ze zamiast kilku stawek samego PITu
manipulowanie podstawa opodatkowania.
Czyli ze osoby ktore dzis zanizaja dochody zeby nie wpasc w kolejny prog beda
zanizac dochody zeby miec wieksza kwop.
Jak to czasem trzeba wszystko zmienic zeby wszystko zostalo po staremu...

Gość portalu: kati napisał(a):

> A mnie śmieszy to powszechne jodłowanie za liniowym. Tak się
bowiem
> zabawnie składa, ze w Polsce prawie wszyscy, poza paroma
procentami
> najbogatszych sa w pierwszej grupie podatkowej. Skoro podatek
> liniowy ma byc 15% a obecnie płacony przez tę grupe podatek
> efektywny to 13,5% to nawet dziecko widzi, ze ta grupa podatkowa
na
> liniowym MUSI STRACIĆ.

Po pierwsze, to tak sie sklada, ze te kilka procent z 2 i 3 progu
placi prawie polowe pieniazkow z PIT, wiec nie traktujmy tego jak
margines. Nie mowiac, ze jest to grupa ponad 1mln osob.

A po drugie - podatek liniowy 15% - kwota wolna od podatku, czy ulga
na dzieci i bedziesz mial swoje 13,5%. Wiec raczej nikt nie straci.

> A ja sie ciesze, bo jako czlowiek uczciwie zarabiajacy i placacy w
> tym panstwie podatki, doczekalam, ze nareszcie i mnie sie cos
> 'nalezy'.

Otóż to. To będzie pierwsza rzecz, którą "dostanę" od państwa w związku z tym,
że mam dziecko. No, może druga, jeśli liczyć miejsce w państwowym przedszkolu,
które zresztą mamy tylko dlatego, że kilkoro rodziców zrezygnowało i zrobiły się
miejsca dla czekających na liście rezerwowej.

Nie rozumiem zaskoczenia i oburzenia, że ulga PODATKOWA nie kalkuluje się tym,
którzy podatku nie wypracowali, więc go nie płacą.

v.

ZASADY ZOBOWIĄZUJĄ. Budżet zagrożony - ocenia Gilowska
Jeśli Senat nie zmniejszy nowej ulgi prorodzinnej, to skutki dla
przyszłorocznego budżetu mogą być opłakane. Jak poinformowała "The
Wall Street Journal Polska - Dziennik Finansowy" Zyta Gilowska,
wicepremier i minister finansów, pojawi się dwumiliardowa dziura,
która może spowodować
cięcia w wydatkach na służbę zdrowia albo na budowę dróg.
Proponowana przez posłów ulga podatkowa w wysokości 1145 zł na każde
dziecko spowoduje, że kilka milionów rodziców w ogóle przestanie
płacić podatek dochodowy.
-Taka decyzja Sejmu może mieć radykalne skutki, np. zablokować
możliwość podwyższania w przyszłości składki zdrowotnej i poprawy
kondycji Narodowgeo Funduszu Zdrowia - twierdzi Gilowska.
Zdaniem wicepremier nadmierna hojność posłów może zaszkodzić też
samorządom, które otrzymują niemal połowę wpływów z podatku
dochodowego od osób fizycznych. Jej zdaniem z dochodów
samorządowych, zwłaszcza największych miast, ubędzie 3,5 mld zł. -
Przypuszczam, że o tej konsekwencji posłowie nie pomyśleli - dodaje
Zyta Gilowska.(Dziennik, 11.09.07)
A jednak senatorowie PiC-u nie posłuchali Gilowskiej!!!
Pierwsza zasada, kłamcie, kłamcie, a wreszcie wam uwierzą!!!

Mojzesowicz przeciw uldze na dzieci...
Ulga podatkowa na dzieci jest dla zamożnych, a zapłaci za nią polska
wieś - ocenił w sobotę Wojciech Mojzesowicz (PiS). "Mówi się o
ulgach na dzieci i piękne to jest, tylko to nie jest
ulga na dziecko, ale podatkowa. Dostaną ją tylko ci, którzy płacą
duże podatki, a zatem nie dotyczy to ani wsi, ani środowiska
najuboższego i trzeba to wyraźnie powiedzieć" - ocenił w swoim
wystąpieniu decyzje senatu i sejmu Wojciech Mojzesowicz.
>Czyzby w sejmie był przeciw? Warto sprawdzić?

Początki podziału PiCu!!!
Ulga podatkowa na dzieci jest dla zamożnych, a zapłaci za nią polska
wieś - ocenił w sobotę Wojciech Mojzesowicz (PiS). "Mówi się o
ulgach na dzieci i piękne to jest, tylko to nie jest
ulga na dziecko, ale podatkowa. Dostaną ją tylko ci, którzy płacą
duże podatki, a zatem nie dotyczy to ani wsi, ani środowiska
najuboższego i trzeba to wyraźnie powiedzieć" - ocenił w swoim
wystąpieniu decyzje senatu i sejmu Wojciech Mojzesowicz.
>Czyzby w sejmie był przeciw? Warto sprawdzić?

LEWActwo próbuje szukać błędu w DOBRym działaniu !
Gość portalu: al napisał(a):
> > Bo to jest ulga PODATKOWA a nie zasilek.
>No i właśnie o to chodzi. Gratuluję zdrowego rozsądku.

Właśnie celem jest to, aby dobrze zarabijający ludzie mieli impuls do
posiadania dzieci BEZ ŻADNYCH DOPŁAT Z BUDŻETU. Dopłaty do rodzin z budzetu,
jako dopłaty zasiłkowe promują dziecioróbstwo u biedoty (często napływowej i
obcej kulturowo) robiącej dzieci tylko po to by mieć zasiłek (patrz: Francja).

W normalnej kulturze bogaci ludzie chcą mieć jak najwięcej dzieci, w kulturze
zeszmaconej przez czerowną hołotę, ci najbogatsi unikają dzieci, bo:
- ogłupiająca ideologia każe patrzeć na dzicko jak na kosztowny luksus;
- mężczyźni boją się, że czerwone sędziny z sądów rodzinnych będę ewentualne
alimenty przydzielały wg zarobków tatusia (horrendalne sytuacje, gdy mężczyzna
zarabia 10.000zł i musi płacić alimenty na żonę i dziecko w wysokości 5.000zł -
biedniejszym matkom musi wystarczać 200zł alimentów od biednych ojców).

A i jeszcze jedno. Nie chce robic "interesow na dzieciach". Ja nie chce nic od panstwa DOSTAC, chce
jedynie, by mi MNIEJ zabieralo. By mi mniej zabierano, gdy wychowyje temu panstwu kolejnych
podatnikow.

Chcialabym miec ulge podatkowa dla rodzin wychowujacych dzieci. Taka ulga jest w wiekszosci krajow
europejskich.

W Polsce natomiast tyle sie mowi, zeby kobiety rodzily wiecej dzieci, a obciazenia podatkowe
malzenstwa posiadajacego dzieci sa takie same, jak obciazanie podatkowe malzenstwa bedzietnego.

Kolejna patologia: Jesli facet bieze sobie za zone niepracujaca kobiete i sobie zyja bez dzieci, to on
placa nizszy podatek. A jesli pracujace, placace podatki malzenstwo zdecyduje sie na dziecko (na
ktorym panstwu polskiemu tak ponoc zalezy), to nie ida za tym zadne zmniejszenia obciazen
fiskalnych.

Ponadto sa ulgi dla osob SAMOTNIE wychowujacych dzieci. A typowa pelna rodzina, starajaca sie
stworzyc dziciom jak najlepsze warunki do rozwoju nie moze liczyc na zadne obnizenie podatku.

Czyz to nie jest idiotyczne?!

ulga podatkowa to socjalizm? :D
dobre... Takie rozwiazania sa w USA, sa w Iralndii, ostojach socjalizmu :D Po to, zeby pomagac w posiadaniu dzieci ludziom zasobniejszym. Po to, zeby trzecie dziecko miala rodzina wyksztalcona a nie po to, zeby becikowym zachecic menela do posiadania 8go, gdy na pierwsze go nie stac.

Kobiety beda mialy rowne szanse jezeli beda PRACOWNIKIEM, a nie ciezarem. Zamiast rozdmuchiwac do absurdow prawa kobiet w pracy (tym samym obciazajac kosztami pracodawce!), nalezy wprowadzic ulgi podatkowe na przedszkola, na nianie itp. Nie dosc, ze ukroci sie szara strefe w "branzy dzieciecej", to jeszcze ulga podatkowa pomoze rodzinie, a nie obciazy BEZPOSREDNIO pracodawcy.

Pisze to z punktu widzenia pracodawcy. Z wielka przyjemnoscia otaczam sie w pracy kobietami. Ale zawsze drze na mysl o tym, ze moja pracownica moze urodzic dziecko. Na iles miesiecy zniknie mi z pracy, a na jej miejsce trudno kogos zatrudnic na czas urlopu matki - brak chetnych do zatrudnienia sie na kilka miesiecy (pomijam koszt przeszkolenia i mniejsza wydajnosc osoby "czasowej"). Im bardziej chroniace matki prawo, tym mniejsza sklonnosci do zatrudniania mlodych kobiet i tym mniejsza sklonnosc do placenia im jak mezczyznom - trzeba za wczasu odbic sobie straty...

Jaka ulga podatkowa od głupstw Giertycha?
Jeżeli ja nie popieram głupich pomysłów przystawki Giertycha i w przyszłości
będę kształcił dziecko w szkole prywatnej - to jaką kwotę nie zapłacę na
mundurki, i inne głupie wynalazki których nie będzie dostawać od Państwa moja
córka?

ominika- ja zajelam w tej sprawie stanowisko. mam jeszcze raz napisac?

Powinnas normalnie dzielic dochod na glowe.
Powunnas miec pelne prawo do emerytury meza.
I w zwiazku z niepelnosprawnoscia dziecka powinnas dostawac cos extra- jak
najbardziej. I to nie 140 tylko godziwe pieniadze. Bo niepelnosprawnosc dziecka
to jest wypadek losowy, ktory kazdemu sie moze zdarzyc, a my nie jestesmy w
Sparcie. Uwazam ze powinno to byc skalkulowane w oparciu o koszty rechabilitacji
i na przyklad utrzymania dziecka w takiej placowce oswiatowej o jakiej pisalas.
Z pewnoscia koszty te sa kilkakrotnie wyzsze niz koszty jakie generowalabys ty-
ze wzgledu ma biurokracje, ilosc presonelu itd. Uwazam ze kobieta, ktora zostaje
w domu bo po prostu zostaje- dokonuje takowego wyboru z wlasnej woli. Kobieta
ktora ma chore dziecko- zostaje w domu bo musi. I to nie jest pitu pitu tylko
rehabilitacja, leki, specjalisci. Orzeczen o niepelnosprawnosci nie wydaje sie
tak wiele.
W jakiej to mialoby byc formie? Nie mam pojecia. Mysle ze jakas ulga podatkowa z
pewnoscia. Plus skladki emerytalne- na pewno- dokladane do skladek emerytalnych
meza. Na reszte swiadczen zasilek, ale policzony proporcjonalnie do kosztow a
nie wysztkim po rowno.

guderianka napisała:

> Nie, sprawy samotnych matek nie interesują mnie najbardziej bo nie
> jestem samotną matką. Interesują mnie w tym wątku sprawy
> najbiedniejszych. A to że coś się należy po tak jest napisane, nie
> znaczy że to coś się dostanie ponieważ pewne kryteria nie są do
> przejścia.Np. dodatek mieszkaniowy jest dla osób, których zarobki
> nie przekraczają (w przypadku gospodarstw wieloosobowych a takim
> jest już matka i dziecko )125% najniższej emerytury. (niecałe 598zł)
>

Co to jest ulga podatkowa ?
To część ZAROBIONYCH pieniędzy, których nie trzeba oddawać państwu i można je
wydać w określony sposób.

Ulga z tytułu wychowywania dzieci = część ZAROBIONYCH pieniędzy, których nie
trzeba oddawać państwu i można je przeznaczyć na
pieluchy/mleko/zeszyty/książki/cokolwiek dla dzieci - wedle uznania.

Ale żeby móc ich nie oddawać państwu, najpierw trzeba je fizycznie zarobić.
To nie jest prezent socjalny od państwa.

W sumie na zleceniach zarobiłam (do ręki dostałam) w zeszłym roku niecałe 7 tyś
zł. Niewiele, prawda ? Wychodzi 580 zł miesięcznie.
Dostanę od US cały podatek, który został za mnie zapłacony. Jakieś 80% ulgi
prorodzinnej lub połowa ulgi+ kwota wolna od podatku, jak kto woli.

Dlaczego miałabym dostać od państwa więcej niż to, co byłabym w stanie wydać na
dziecko przy takich zarobkach ? (gdybym utrzymywała rodzinę sama) ?

guderianka napisała:

> Zgadzam się-wszystko na zasadzie "wkładasz do worka więc wyciągasz"
> Ale jeśli nie wkładasz do worka to..dostajesz po łapach
>
> Ulga -jako ulga skierowana do pewnej grupy jest w porządku
> Ulga -jako kolejny przywilej w stronę "bogatych" i brak
> jakiegokolwiek rozwiązania dla biednych-nie jest w porządku
>

bledem jest w ogole dzielenie na "biednych" i "bogatych"
podatnik jest podatnik
jest cala masa inncyh ulg
ja na przyklad sobie jeszcze internet odliczam
czy ustawodawca mial sie glowic jak zrekompensowac ten fakt ludziom, ktorzy
komputera nie mają?

a rownosc podatkowa jest - kazdy je placi
w zaleznosci od sytuacji zyciowej, z roznych ulg moze korzystac
ja nie moge rozliczyc sie wraz z dzieckiem, na preferencyjnych zasadach jak
samotni rodzice, bo mam meza
w rezultacie place wiecej podatku
krzywda?
kolega odlicza ulge odstekowa
jak nie, bo nie mam kredytu bankowego
uderza to we mnie?
mam zdrowe dziecko, z co Bogu codziennie dziekuje
nie korzystam z ulg na rehabilitacje niepelnosprawnego
krzywda?
kompletnie idiotyczna argumentacja guderianko, z calą sympatia, o tych biednych
i bogatych
fiskus i podatki to nie opieka spoleczna

Siła domu rodzinnego
Ameryka - pisze Allan C. Carlson w Międzynarodowym Przeglądzie Politycznym -
pozostaje otwarta na naturalną moc uzupełniania się płci. Fundamentalne zasady
biologii, ludzkiej natury nadal się kształtują na naszej Ziemi.

Na przykład mimo federalnych przywilejów i bodźców do umieszczania małych
dzieci w przedszkolach, jedna trzecia młodych amerykańskich matek stara się
pozostać z nimi w domu. Tak postępuje coraz więcej młodych mam.

Duże znaczenie dla wzrostu liczby urodzin miał też zwrot w sposobie kształcenia
dzieci. Otóż od połowy lat 70. nasiliła się w Ameryce tendencja do uczenia
dzieci w domu. Ponad 2 miliony dzieci pobiera już naukę w ten sposób. Na
początku traktowane to było przez władze wrogo, ale dziś jest powszechnie
akceptowane, nawet modne. Poprzez odrzucenie "nowoczesnej" edukacji państwowej
i utrwalanie tradycyjnego podejścia amerykańskie rodziny rosły w siłę.

Wzmocnienia roli rodziny, warunkującego chęć rodziców do posiadania potomstwa,
dokonała też obniżka podatków, związana z małżeństwem i liczbą dzieci. Od 1986
r. uległa podwojeniu ulga podatkowa - do 2000 dolarów na każde dziecko. Nie
dotacje, jak to praktykowane jest w Europie, ale właśnie możliwość zatrzymania
dla siebie części tego, co się zarabia, miała to magiczne znaczenie dla decyzji
o posiadaniu dziecka.

Ale chyba najważniejszym elementem amerykańskiego modelu jest religijność
ludzi. To właśnie z niej płynie potrzeba naturalnego uzupełniania się ról
kobiety i mężczyzny, żony i męża. Amerykanie pozostają jednym z niewielu
nowoczesnych społeczeństw, które wykazują aktywność religijną. A to - zdaniem
Carlsona - zawsze przekłada się na większe rodziny.

Droga Beato,

Mieszkałem 40 lat na warszawskich Szmulkach. Dom był "porządny" (b. dom
dyrekcji Warszawskich Tramwajów), ale na miejsce kilku zmarłych lokatorów
dokwaterowano (z rekomendacji proboszcza) 7-dzietną rodzinę. Właściwie to ta
rodzina była chyba więcej dzietna, ale ktoś tam został zadźgany w knajpie na
śmierć, ktoś się zapił też na śmierć, a ktoś odsiadywał wieloletni wyrok, jeśli
nie dozywocie. Za prąd, wodę i komorne nie płacili nigdy (zajmowali 120 m2), za
to oboje rodzice i starsze dzieci zawsze występowali z dymiącym papierosem w
ustach, a często też po sporej dawce alkoholu. Mogę Cię zapewnić, że te 7-ro
bachorów nie zapewni rodzicom ani spokojnej starości, ani utrzymania, ani też
nie wniesie składek na ZUS, bo od poczęcia do naturalnej śmieci będą
bezrobotnymi. Bez względu na koniunkturę gospodarczą. Oni tak chcą i tak jest
im dobrze.

Dziś mieszkam w osiedlu, które wybudowaliśmy wspólnie z sąsiadami sami,
włącznie z infrastrukturą. Poza ulgą podatkową Państwo nie dołożyło do tego
nic. Ja jestem jedynakiem i moja żona jest jedynaczką. Mieszkamy z moją Mamą
(Tato nie zyje) i potrafimy zapewnić Mamie dostatnią starość w otoczeniu
rodziny. Za kilkanaście lat zapewne tak samo będzie z Teściami. Mamy jedynaczkę
córkę. Myślę, że ona też będzie potrafiła zapewnić nam godziwe warunki na
starość, a my zostawimy jej przyzwoity spadek, o który nie pokłóci się z
rodzeństwem, którego nie ma. Będę bardzo zadowolony, jeżeli córka wybierze
sobie na życiwego partnera również jedynaka i jeżeli będą mieli jedno dziecko.

Naprawdę lepiej, żeby nasza populacja szła w jakość, a nie w ilość.

chaladia napisał:

> Droga Beato,
>
> Mieszkałem 40 lat na warszawskich Szmulkach. Dom był "porządny" (b. dom
> dyrekcji Warszawskich Tramwajów), ale na miejsce kilku zmarłych lokatorów
> dokwaterowano (z rekomendacji proboszcza) 7-dzietną rodzinę. Właściwie to ta
> rodzina była chyba więcej dzietna, ale ktoś tam został zadźgany w knajpie na
> śmierć, ktoś się zapił też na śmierć, a ktoś odsiadywał wieloletni wyrok,
jeśli
>
> nie dozywocie. Za prąd, wodę i komorne nie płacili nigdy (zajmowali 120 m2),
za
>
> to oboje rodzice i starsze dzieci zawsze występowali z dymiącym papierosem w
> ustach, a często też po sporej dawce alkoholu. Mogę Cię zapewnić, że te 7-ro
> bachorów nie zapewni rodzicom ani spokojnej starości, ani utrzymania, ani też
> nie wniesie składek na ZUS, bo od poczęcia do naturalnej śmieci będą
> bezrobotnymi. Bez względu na koniunkturę gospodarczą. Oni tak chcą i tak jest
> im dobrze.
>
> Dziś mieszkam w osiedlu, które wybudowaliśmy wspólnie z sąsiadami sami,
> włącznie z infrastrukturą. Poza ulgą podatkową Państwo nie dołożyło do tego
> nic. Ja jestem jedynakiem i moja żona jest jedynaczką. Mieszkamy z moją Mamą
> (Tato nie zyje) i potrafimy zapewnić Mamie dostatnią starość w otoczeniu
> rodziny. Za kilkanaście lat zapewne tak samo będzie z Teściami. Mamy
jedynaczkę
>
> córkę. Myślę, że ona też będzie potrafiła zapewnić nam godziwe warunki na
> starość, a my zostawimy jej przyzwoity spadek, o który nie pokłóci się z
> rodzeństwem, którego nie ma. Będę bardzo zadowolony, jeżeli córka wybierze
> sobie na życiwego partnera również jedynaka i jeżeli będą mieli jedno dziecko.
>
> Naprawdę lepiej, żeby nasza populacja szła w jakość, a nie w ilość.

Poza tobą i twoją rodziną są jeszcze inni obywatele wymagający utrzymania (bo
może im jedynaki powymierały a nie mają spadków) . Pokolenie egoistów !
P.S. Módl się aby twoja córka nie umarła , co przecież sie zdarza (ilu ludzi
ginie codziennie na drogach) bo świat i ta cała twoja wyliczanka sie zawali .

Podatki - najważniejsza informacja: w przyszłym roku nadal obowiązywać będą
dotychczasowe trzy stawki PIT - 19, 30 i 40 proc. Obiecane przez PiS rok temu
stawki 18 i 32 proc. mają się pojawić dopiero w 2009 r.

Podniosą się progi podatkowe oraz kwota dochodu wolnego od podatku. Podwyżki
kwot progów wcale nie odczuje 95 proc. podatników, bo ich dochody są niższe od
pierwszego progu. W 2007 r. progi mają wzrosnąć z obecnych 37 024 zł i 74 048
zł do 43 405 zł i 85 528 zł.
Niemal wszyscy podatnicy odczują za to odmrożenie kwoty dochodu wolnego od
podatku z 2790 zł do 3013 zł. Tu jednak zysk będzie niewielki - kilka złotych
miesięcznie. Co gorsza, jeśli nałożymy na to podwyżkę składki na ubezpieczenie
zdrowotne, to zamiast zysku może się nawet pojawić niewielka strata.
U pracowników etatowych sytuację poprawi nieco podwyżka kwot kosztów uzyskania
przychodu. Nie ma co jednak liczyć na duże zyski - uzbiera się tego pewnie
kolejnych kilka złotych miesięcznie.

Po stronie korzyści zapisać trzeba nową ulgę podatkową - na dzieci. Niestety i
tu zysk będzie raczej symboliczny - rodzice będą sobie mogli odpisać od podatku
120 zł rocznie na jedno dziecko. To daje 10 zł na miesiąc. Ulga obejmie
wszystkie dzieci, których rodzice rozliczają się w ramach PIT.

Niestety, z końcem tego roku znika ostatnia ulga mieszkaniowa. Chodzi o tzw.
ulgę odsetkową, która pozwala podatnikom odliczać od dochodu wydatki na spłatę
odsetek od kredytów mieszkaniowych. Mimo zniesienia ulgi w ramach tzw. praw
nabytych w kolejnych latach będą z niej mogły korzystać osoby, które załapią
się na odliczenie przed końcem 2006 r. Ulga będzie im przysługiwać do końca
2027 r.
Ciągle waży się jeszcze los darowizn 1 proc. podatku. Jest już pewne, że
większość związanych z nimi operacji przejmą od podatników urzędy skarbowe.
Dzięki temu będziemy wskazywali jedynie w zeznaniu rocznym organizację pożytku
publicznego (tylko jedną), z którą chcemy się podzielić częścią swojego
podatku. Pieniądze przekaże za nas fiskus, odliczając sobie koszty przelewu.
Jeśli jednak Sejm przyjmie poprawkę Senatu do nowelizacji ustawy o PIT, to
dzielić się podatkiem z organizacją będą mogli tylko ci podatnicy, u których 1
proc. podatku będzie stanowił co najmniej 5 zł.

Sprawę tę Sejm rozstrzygnie w tym tygodniu, głosując nad poprawkami Senatu do
zmian w ustawach podatkowych.

gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3731513.html

wiemy ze sa
tylko dlaczego akurat ich nalezy motywowac do posiadania dzieci na ktore ICH NIE STAC, natomiast ludzi zasobniejszych nie? Powinna byc ulga podatkowa w wysokosci np 1000 PLN na dziecko DLA WSZYSTKICH, nie tylko dla ubogich...

W USA jest ulga podatkowa na kazdego czlonka rodziny + 500 na kazde dziecko

maraiss napisała:

> hymen napisał:
> >
> > :)) Transparent to hasło, nie metafora.
>
> ale bzdury..dzisus....
> na transparencie może byc hasło w formie metafory:P

Jasne, może. I każdy ma się domyślać o co chodzi.

>
> >
> > I mają w du.. gdzieś, za przeproszeniem te wszystkie kobiety, którym ta
> > jednorazowa "marna kwota" bardzo jest potrzebna.
>
>
> 1000zł to jest nic na dziecko, na pampersy tylko wystarczy...
> Jak kogoś nie stac na dziecko to ta kwota nic mu nie pomoże, bo wydaja
> ją szybko i co potem?

To samo co z ulgą.

> Becikowe wymyślili tylko po to, zeby pokazać, że coś robią dla ciemnego
> ludu...

Nie oni wymyślili becikowe.

>
> >Co da ulga podatkowa kobiecie,
> >która nie zarabia???
>
> To niech zacznie zarabiac, a nie czekac tylko co jej państwo kapnie do
> kieszeni... to myślenie komunistyczne... nie stać mnie na dziecko to go nie
> mam...

Niech zacznie, nie mam nic przeciwko temu.

> Poza tym ulga nie dotyczyłaby tylko kobiety ale równiez mężczyzny
> ...
> ?
>
> >Nikt nie twierdził, że to zachęta do rodzenia. To tylko
> > wyobraźnia manifestantek tak zadziałała.
>
> Nie nie jest zachętą... a światak siedzi i zawija sreberka...

A to do czego?

> Dla patologicznych rodzin na pewno, bo to kolejna okazja na wydarcie
> od panstwa pieniędzy na wóde....

A kto tworzy prawo dla patologii???????

Dziecko = ulga podatkowa?
idea,jak zawsze słuszna tylko skąd wziąć pieniadze,a z diet tych co rządzą
jak nie ma skąd,na nić nie ma na zdrowie nie ma na emerytury nie ma ,ale na
balangi jest,bo posłowie jeżdzą po pijanemu itp

Toż to czysty socjalizm... Jeżeli becikowe ma być "pronatalistyczne" a
nie "socjalne" to nie powinna to być jednorazowa wypłata a np. ulga podatkowa
np. 2% na kazde dziecko lub o kilka procent mniejszy podatek zwany składką na
ZUS.

agatka_s napisała:

> "Samotne matki" wrzucane do jednego worka tak samo jak "stare matki"
traktowane
>
> wszystkie na jedno kopyto, sa tak samo bez sensu !!! (mnie zabolalo wrzucenie
> wszystkich samotnych do jednego worka "samotna znaczy wyrodna" akurat, bo
> samotna jestem, a stara nie (znaczy teraz tak ale jak rodzilam 11 lat temu to
> nie bylam jeszcze)...)
>
> To co bedzie nizej jest juz bardzo daleka dygresja teraz, ale odpowiem:
>
> -100% zgody ze nic do tego komu kolwiek jaki model zycia kto wybral !
> -0% zgody natomiast co do pewnych ulg czy pomocy na ktore samotni czasem moga
> liczyc(ja akurat nie korzystam (poza podatkiem !) bo jestem osoba zamozna, a
z
> przedszkolem o ktorym wspomnialam to akurat bylo bardzo smiesznie, bo to bylo
> przedszkole prowadzone przez siostry zakonne i im sie poprostu zal
> zrobilo "samotnej" (stereotyp zadzialal), a ja akurat wtedy mieszkalam w
duzym
> domu z rodzicami i 24 godzinna mieszkjaca z nami opiekunka do dziecka, a po
> prostu chcialam aby dziecko poszlo do przedszkola dla socjalizowania sie, bo
> tam gdzie mieszkalismy-willowa dzielnica podwarszawaska dzieci bylo brak..
> siostr z bledu nie wyprowadzalam, bo to bylo przedszkole do ktorego dzieci
> zapisywalo sie na 3 lata przed a mi sie udalo na miesiac przed)-sa czasem
> sytuacje ze to ze ktos jest samotny ale nie jest to jego swiadomym wyborem
> (jak u mnie akurat) i ludzie samotni z dziecmi sa w ciezkiej sytuacji, bo
> samotnie z reguly nie jest tylko gorzej finansowo ale i czasowo i
> organizacyjnie. Czasem jakas drobna pomoc jest poprostu przydatna, wiec ja
bym
>
> tak kategorycznie jej nie odmawiala. Natomiast ciezko jest roznicowac-temu
> pomagamy, bo jest w ciezkiej sytuacji bo ma meza alkoholika i drania, a temu
> nie pomagamy-bo wolal nie wychodzic za maz, aby i tak za 2-3 lata sie
> rozwodzic...
>
> Ale szczerze to tej pomocy jest nie za wiele, i tak naprawde poza Pitem to
nic
> mi do glowy nie przychodzi.
>

A ulga podatkowa (znaczy wspolne rozliczanie z dzieckiem) to i tak "oplaca sie"
dopiero po przekroczeniu 2 i 3 progu, wiec i tak dla wiekszosci somotnych, to
guzik a nie pomoc- paradoks bo ja bedac osoba zamozna i nie bardzo potrzebujaca
az tak bardzo tej pomocy poprzez PIT ja dostaje, a te kobiety ktore naprawde sa
w dramatycznej sytuacji nie (bo one z pewnoscia nie wchodza w 2 prog)...ot jak
to panstwo madrze pomaga.

rozliczenie sie jako samotny rodzic to jedno a ulga na dzieci to co innego.

Ulga podatkowa na dzieci w 2007 r. wzrośnie do 1145 zł
Z ulgi mogą skorzystać rodzice wychowujący w danym roku podatkowym dzieci małoletnie, dzieci bez względu na wiek, które otrzymują zasiłek pielęgnacyjny oraz dzieci do ukończenia 25 roku życia, które uczą się w szkołach wyższych, jeżeli w danym roku nie osiągnęły one własnych dochodów, z wyjątkiem dochodów wolnych od podatku dochodowego, renty rodzinnej oraz dochodów w wysokości niepowodującej obowiązku zapłaty podatku.
Ulga przysługuje w równej wysokości na każde dziecko, przez co w rodzinach wielodzietnych może wynieść nawet kilka tysięcy złotych. Pamiętać jednak należy, iż jest to odliczenie w podatku dochodowym od osób fizycznych, czyli ulga nie może przekraczać podatku, który wcześniej został w danym roku wpłacony od uzyskanych dochodów podatnika do budżetu państwa. Stąd też słuszna opinia, iż z tak wysokiej ulgi w pełni skorzystają głównie rodziny wielodzietne, które uzyskują dochody na średnim i wysokim poziomie. Rodzinom najbiedniejszym nie starczy natomiast wpłaconego w trakcie roku (za pośrednictwem płatników lub bezpośrednio przez podatnika) podatku, aby ulgę tę wykorzystać w pełnej wysokości.

Nowa wysokość ulgi prorodzinnej będzie kosztować budżet ok. 6,5 mld zł (przy czym propozycja rządowa – a więc ulga w wysokości kwoty zmniejszającej podatek w pierwszym progu podatkowym – 2,8 mld zł). To bardo duże obciążenie dla budżetu państwa.

Ponieważ wysokość ulgi równa jest dwukrotności kwoty zmniejszającej podatek w pierwszym progu podatkowym – będzie się zmieniać każdego roku w zależności od wysokości tej kwoty. Ulga ta na przestrzeni lat 2007 – 2009 wyniesie odpowiednio:
w roku 2007: 1 145,08 zł (kwota zmniejszająca podatek w pierwszym progu podatkowym to 572,54 zł)
w roku 2008: 1 173,70 zł (kwota zmniejszająca podatek w pierwszym progu podatkowym to 586,85 zł),
w roku 2009: 1 112,04 zł (kwota zmniejszająca podatek w pierwszym progu podatkowym to 556,02 zł; w roku tym także zaczną obowiązywać dwie stawki podatku, tj. 18 proc. i 32 proc.)

www.podatki.egospodarka.pl/24502,Ulga-podatkowa-na-dzieci-w-2007-r-wzrosnie-do-1145-zl,1,65,1.html

Tak wygląda polityka prorodzinna:
kobieta bezdzietna robi karierę zawodową, zaczyna zarabiać coraz większe pieniądze, płacą wyższe sładki ma znacznie wyższą emeryturę, nie mówiąc o pozycji społecznej. kobieta, która zdecyduje się na dziecko, bądź też na dzieci, przyrywa pracę, jej kariena zawodowa czy naukowa pada lub rozwija się znacznie wolniej. Przez okres ciąży/połogu i wychowania dzieci jest obciążona dodatkowo i nie ma możliwości rozwijania się tak, jak w przypadku kobiety bezdzietnej. A na dodatek państwo, za wychowanie nowego obywatela karze taką matkę okresem nieskłądkowym w postaci macierzyńskiego, wychowawczego czy L4 na dzieci, a wrezultracie znacznie niższą emeryturą. Oczywiście kobieta mająca dzieci zarabia także mniej.
I durne państwo uważa, że becikowe 1000 zł czy ulga na dziecko raz na rok ma jej te wszystkie niedogodności skompensować?
Ja rozumiem, że dziecko jest kwestoią wyboru po stronie kobiety (no i mężczyzny też). Niby przeciez nie musi mieć dziecka. Ale państwo składa się z ludzi. Jak ich nie będzie, państwo padnie.
Na zdolność obywateli do utrzymania dzieci wpływa również kasa. Im jej mniej na dzieci (w rodzinie) tym mniej normalnych dzieci, a więcej patologii. Ponieważ patologiczne środowiska mnożą się na potęgę i ilościowo uzyskają przewagę. Tym samym dzięki tak prowadazonej polityce "prorodzinnej" niedługo staniemy się państwem pariasów/proli/patologii.
A wystarczyłoby zlikwidować becikowe, skasować roczną ulgę podatkową na dziecko i uznać wydatki na dzieci jako koszty uzyskania przychodu. (przyszłego przychodu DLA PAŃSTWA)
W ten sposób ulgę dla dziecka będzie miał ten, kto rzeczywiście wydaje pieniądze na dzieci, a nie ten, kto ulgę czy becikowe przepuści na jabola albo nowy telewizor.

Do Jarka...
Masz ABSOLUTNĄ rację!!!

Gdybym miała swiadomość że mój Pan Mąż swoją pracą zapewni godziwe warunki życia
mnie i mojej rodzinie siedziałabym cichutko w domu i wypiekała ciasteczka... ;-)

Mielibyśmy co najmniej trójkę dzieci(choć do wzorcowego modelu PISowskiego
jeszcze by nam "brakowało"....:), stać by mnie było na fryzjera co miesiąc,
basen, kino, konie i tenisa dla dzieci.

Zapewne słyszałeś również o Szkocji, gdzie POLITYKA PRORODZINNA to darmowe
pampersy i mleko dla dzieci, "ZASIŁEK" do (bodaj?) 16 roku życia i PIERWSZEŃSTWO
a przede wszystkim GWARANCJA zatrudnienia dla mam po urlopach macierzyńskich...

...nasza polska alternatywa...

-BECIKOWE PANA GIERTYCHA...i 400zł zasiłku wychowawczego przez 2 lata - o ile
żyjesz na skraju nędzy...no i to rodzinne 40 coś tam zł...

"jesteśmy za nimi i będziemy jeszcze dalej w przyszłości , biorąc pod uwagę
drenaż społeczeństwa który się zaczął po wstąpieniu do Unii" -
masz ABSOLUTNĄ RACJĘ!!!

Co dzieje się z dzieciakami poczętymi właśnie na skutek pomysłu Pana Romana G.?
Kraków ma nie lada problem... do stycznia tego roku matki oddały tam
siedemnaścioro dzieci.Powód :"muszę się leczyć psychiatrycznie", "nie radzę
sobie", "konkubent odszedł", "pieniędzy nie mam".... Becikowe wzięte=cel
osiągniety!!!
A w drodze pomysł o likwidacji domów dziecka...

Faktycznie! WIELCY o Nas decydują...

Tak swoją drogą ciśnie mi się na usta pytanie dlaczego bracia Kaczyńscy nie dają
przykładu i nie mają po czworo dzieci? ZGODNIE Z GŁOSZONYMI POSTULATAMI - Toż
to tylko dwa razy bliźniaki... :-)))

I ostatnie moje rozważanie....apropos "becikowego" czy nie uważasz, że lepiej
sprawdziłoby się zmniejszenie kosztów pracy i ulga podatkowa z PRAWDZIWEGO
zdarzenia ? Nie jakieś tam marne 120 zł/rocznie na dziecko? Każdy "pilnowałby"
uczciwej umowy o pracę, zmniejszyłoby się bezrobocie, wpływy do budżetu większe
i pieniądze by się znalazły....

Eh, za proste...???
Czy u Nas zawsze musi być "pod górkę"?

"kosmiczny_swir", podatków liniowych nigdzie nie ma na świecie. O
podatkach liniowych bredzą tylko idioci podatkowi, którzy znają się
na podatkach, jak ślepa kura na pieprzu. Są tylko podatki z jedną
stawką podatkową, z kosztami uzysku przychodu, często z kwotą wolną
od podatku i z ulgami, a to nie ma nic wspólnego z podatkiem
liniowym, a ponadto te podatki są zazwyczj bardzo wysokie. Jeśli są
podatki niskie, to podatnicy płacą ze swojej kieszeni składki
zdrowotne, rentowe, emerytalne, podatki socjalne i różne
ubezpieczenia. Aby można powiedzieć coś o takich podatkach, to
musimy znać nie tylko stawkę podatkową, ale również jakie elementy w
niego wchodzą. Podatek CIT u nas też absolutnir nie jest podatkiem
liniowym, o czym dowodzi to, że wielu podatnikółw tego podatu wcale
nie płaci, a efektywny średni podatek CIT w Polsce wjynosił w 2006
roku około 12%. Przedsiębiorcy, cwniacy i macherzy w Polsce oprócz
podatku CIT płacą podatek PIT ze stawką 19%, płacą podatek według
karty podatkowej, zryczałtowany podatek od przychodów
ewidencjonowanych i są płatnikami podatku VAT. Podatki dla
przedsiębiorstw są komplikpowane i przede wszystkim wymagają
reformy, a nie podatek PIT, który jest tak prosty i łatwy, że nawet
dziecko z 6-tej klasy szkoły podstawowej potrafiłoby się z niego
rozliczyć, a nawet niemowlę, bo podatek PIT rozlicza przeważnie za
podatnika pracodawca, albo ZUS, a podatnik nie musi składać żadnych
formularzy. Jeśli politycy PO bredzą o konieczności uproszczenia
podatku PIT i jego obniżenia, to po prostu rżną głupów, bo chcą na
tym podatku zarobić duże pieniądze i nie obchodzi ich, że około 20
milionów podatników, na tym wspaniałym podatku straciłoby. Ja w 2005
roku, gdy jeszcze obowiązywała ulga remontowa, zapłaciłem podatku
PIT 8,2%. Mówią, że ma to być podatek proinwestycyjny, to co około
10 milionów rencistów i emerytów i około 13 milionów podatników o
niskich dochodach, w większości zbliżonych do płacy minimalnej czeka
na ten podatek z utęsknieniem, bo chcą inwestować, zakładać firmy i
instytucje, otwierać sklepy, a ci co więcej zarabiają porzucą pracę.
posłowanie, stanowiska prezesów, dyrektorów itp. stanowiska i zajmą
się biznesem. Bzdura niebotyczna. Jeśli chcą zrobić podatki
proinwestycyjne, prorozwojowe, to powinno sie obniżyć i zreformować
podatki dla przedsiębiorców, ale o tych podatkach politycy PO prawie
nie mówią, bo na tych podatkach nic nie zarobią,

Ulga prorodzinna na dzieci niepełnosprawne
Zasiłek nie pozbawia ulgi
Ulga prorodzinna przysługuje rodzicom dzieci otrzymujących w roku
podatkowym zasiłek pielęgnacyjny niezależnie od ich wieku i
uzyskiwanych dochodów.
Do redakcji Gazety Prawmej docierają sygnały, że niektóre urzędy
skarbowe odmawiają prawa do ulgi, jeżeli dochody dorosłego dziecka
otrzymującego zasiłek pielęgnacyjny przekroczyły kwotę niepowodującą
obowiązku zapłaty podatku, czyli 3015 zł. Do takich dochodów w
przypadku dzieci niepełnosprawnych w praktyce należą m.in. renta
socjalna, inwalidzka czy też świadczenie rehabilitacyjne. Z taką
interpretacją przepisów przez organy podatkowe nie można się
zgodzić. Zgodnie z ustawą o PIT, warunek braku dochodów odnosi się
wyłącznie do pełnosprawnych i pełnoletnich dzieci do ukończenia 25
lat, uczących się w szkołach.
Jak wyjaśnia Marcin Mianowany, radca prawny w Kancelarii Radców
Prawnych i Adwokatów Nowakowski i Wspólnicy, ustawa o PIT w art. 6
ust. 4 określa trzy odrębne grupy dzieci, których wychowywanie
uprawnia rodziców do skorzystania z odliczenia. Przepis ten kolejno
wymienia dzieci małoletnie oraz dzieci bez względu na wiek, które
otrzymywały zasiłek pielęgnacyjny. W trzecim punkcie wskazano dzieci
do ukończenia 25 lat uczące się w szkołach, o których mowa w
przepisach o systemie oświaty lub przepisach - Prawo o szkolnictwie
wyższym, jeżeli w roku podatkowym dzieci te nie uzyskały dochodów, z
wyjątkiem dochodów wolnych od podatku dochodowego, renty rodzinnej
oraz dochodów w wysokości niepowodującej obowiązku zapłaty podatku.
Zdaniem Marcina Mianowanego, tak sformułowany przepis art. 6 ust. 4
ustawy o PIT nie powinien przysparzać wątpliwości interpretacyjnych.
- Warunek nieuzyskiwania dochodów, z wyjątkiem dochodów wskazanych w
tym przepisie, dotyczy wyłącznie dzieci do ukończenia 25 lat,
uczących się w szkołach - potwierdza ekspert.
Jedynym kryterium korzystania z ulgi w przypadku dzieci
niepełnosprawnych jest zatem wyłącznie otrzymywanie przez nie w roku
podatkowym zasiłku pielęgnacyjnego.
- W mojej ocenie, niedopuszczalne jest dowolne uzupełnianie przez
organ podatkowy warunków poza ściśle wskazanymi dla poszczególnych
grup dzieci, które powinny one spełniać, aby rodzicom przysługiwała
na nie ulga podatkowa - podkreśla Marcin Mianowany.
1145,08 złotych wynosi ulga na dziecko w rozliczeniu za 2007 rok
MAGDALENA MAJKOWSKA
magdalena.majkowska@infor.

Czy nadwyżka przejdzie na następne lata
Mamy dwie córki (10 i 14 lat) i jednego syna (12 lat). Przez cały
2007 r. żona nie pracowała i nie miała żadnych dochodów. Żyliśmy
częściowo z oszczędności. Podatek wyliczony z moich dochodów po
potrąceniu składki na ubezpieczenie zdrowotne wynosi 2400 zł. Tyle
samo płatnik odprowadził zaliczek do urzędu skarbowego. W ramach
ulgi prorodzinnej przysługuje nam do odliczenia 3435 zł. Czy
nadwyżka przejdzie na 2008 rok?

Niestety, ulga prorodzinna nie przechodzi na następne lata. Od
podatku dochodowego, obliczonego zgodnie z obowiązującą skalą
podatkową, pomniejszonego o kwotę składki na ubezpieczenie
zdrowotne, podatnik ma prawo odliczyć rocznie kwotę 1145,08 zł na
każde dziecko, jeżeli w roku podatkowym wychowywał własne lub
przysposobione dzieci. Chociaż nie ma górnego limitu, który
wyznaczałby maksymalne odliczenie w ramach tej ulgi, to i tak nie
wszyscy mogą z niej w pełni korzystać. Dotyczy to osób o niskich
dochodach, a co za tym idzie płacących niski podatek dochodowy. Tak
też jest w przypadku przedstawionym przez czytelnika, który ma troje
małoletnich dzieci, a jego podatek należny i zapłacone zaliczki są
równe 2800 zł. Dla niego odliczenie 3435,24 zł jest kwestią teorii.
W praktyce jego odliczenie nie może przekroczyć 2400 zł. Różnica,
czyli 1035,24 zł, nie będzie mogła być odliczona od podatku
dochodowego za 2008 r., nawet jeśli będzie on zdecydowanie wyższy od
tego, który jest należny za 2007 r. Ta część ulgi związanej z
wychowywaniem dzieci po prostu przepadnie i nie będzie można jej
odzyskać.
MONIKA BURZYŃSKA
Podstawa prawna
■ Art. 27f ust. 1 ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od
osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 14, poz. 176 z późn. zm).

Ulga prorodzinna wygodny sposób obniżania podatków
Do 1173,70 zł wzrasta w 2008 roku kwota ulgi prorodzinnej
przysługującej na każde wychowywane przez podatnika dziecko. W
rozliczeniu za 2007 rok kwota ta wynosi 1145,08 zł.

Począwszy od 2007 roku od podatku dochodowego, obliczonego zgodnie
ze skalą podatkową i pomniejszonego o kwotę składki na ubezpieczenie
zdrowotne, podatnik ma prawo odliczyć tzw. ulgę prorodzinną.

Zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami, prawo do ulgi
przysługuje podatnikowi, który w roku podatkowym wychowywał własne
lub przysposobione: dzieci małoletnie; dzieci, bez względu na ich
wiek, które zgodnie z odrębnymi przepisami otrzymywały zasiłek
pielęgnacyjny; dzieci do ukończenia 25 lat uczące się w szkołach, o
których mowa w przepisach o systemie oświaty lub w przepisach -
Prawo o szkolnictwie wyższym, jeżeli w roku podatkowym dzieci te nie
uzyskały dochodów, z wyjątkiem dochodów wolnych od podatku
dochodowego, renty rodzinnej oraz dochodów w wysokości
niepowodującej obowiązku zapłaty podatku.

Odliczenie ulgi dotyczy łącznie obojga rodziców. Kwotę odlicza się
od podatku jednego z rodziców lub od podatku obojga.

W przypadku rodziców, w stosunku do których orzeczone zostały rozwód
albo separacja, odliczenie przysługuje jednemu z nich, u którego
dzieci faktycznie zamieszkują. Jeżeli przez część roku podatkowego
dzieci faktycznie zamieszkują u każdego z rodziców, odliczenie
przysługuje każdemu z nich. W tym przypadku kwota odliczenia stanowi
iloczyn liczby miesięcy pobytu dzieci u rodzica i 1/12 kwoty
doliczenia.

Odliczeniu podlega kwota stanowiąca iloczyn liczby wychowywanych
dzieci i dwukrotności kwoty zmniejszającej podatek określonej w
pierwszym przedziale skali podatkowej.

Jak widać, konstrukcja ulgi jest taka, że im więcej dzieci znajduje
się na naszym utrzymaniu, tym odliczenie to jest korzystniejsze. I
tak w rozliczeniu za 2007 rok podatnicy mający na utrzymaniu jedno
dziecko odliczą od podatku 1145,08 zł. Gdy na utrzymaniu znajduje
się dwójka dzieci, będzie to 2290,16 zł. Przy trójce 3435,24 zł, a
przy czwórce 4580,32 zł.

Co jednak najważniejsze, zmiana skali na 2008 rok będzie miała wpływ
także na wysokość ulgi prorodzinnej w tym roku. Wzrost kwoty
zmniejszającej podatek w pierwszym przedziale skali oznacza wzrost
kwoty ulgi prorodzinnej. Ulga ta w 2008 roku wyniesie 1173,70 zł.
Taką kwotę odliczą rodzice z jednym dzieckiem. Przy dwójce będzie to
odpowiednio 2347,40 zł, przy trójce 3521,10 zł, a przy czwórce
4694,80 zł.

KRYSTYNA GÓRCZAK

Rodziny zastępcze nie odliczą ulgi
ulgi z tytułu wychowywania własnych lub przysposobionych dzieci nie
mogą korzystać podatnicy opiekujący się dziećmi jako rodzina
zastępcza.

PORADA

Podatniczka jest rodziną zastępczą dla dwójki dzieci w wieku 12 i 9
lat. Otrzymuje 830 zł od gminy na każde dziecko. Nie wie, czy będzie
mogła skorzystać z odliczenia na dzieci od podatku dochodowego.

Marcin Sikora, doradca podatkowy w Kancelarii Sikora i Wspólnicy,
zwraca uwagę, że ulga podatkowa, o której mowa w art. 27f ustawy o
podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 14,
poz. 176 z późn. zm.), skierowana jest do osób wychowujących własne
lub przysposobione dzieci.

- Zatem z ulgi, poza rodzicami naturalnymi, skorzystać mogą tylko
osoby, które dokonały przysposobienia dziecka lub dzieci w
rozumieniu przepisów ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Nie
obejmuje ona natomiast osób tworzących rodziny zastępcze - wyjaśnia
ekspert. Jak podkreśla nasz rozmówca, należy pamiętać, że
przysposobienia, o którym mówi ustawa podatkowa, dokonać można tylko
w drodze uzyskania orzeczenia sądu opiekuńczego na żądanie
przysposabiającego.

- Utworzenie rodziny zastępczej nie powoduje natomiast zawiązania
się więzi prawnej, takiej jak w przypadku przysposobienia, mimo że
umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej również następuje na
podstawie orzeczenia sądu, co wynika z art. 72 ust. 6 ustawy o
pomocy społecznej. Przysposobienie jest bowiem nie tylko sposobem
objęcia opieki na dziećmi (co ma miejsce w przypadku rodzin
zastępczych), ale również powoduje powstanie więzi prawnej między
przysposabiającym a dzieckiem - wyjaśnia Marcin Sikora.

MAGDALENA MAJKOWSKA

Podatkowe ) Ja tam jestem dumna z tego, że sama z mężem utrzymuję
swoje dziecko na świetnym poziomie. I uważam, że każdy powinien sam
utrzymywać swoje dziecko, a nie czekać, aż państwo pomoże. I akurat
ulga podatkowa dla rodziców jest bardzo sprawiedliwa i korzystna.

Państwo karze za posiadanie dzieci
Dopóki rodziny będą karane za posiadanie dzieci dopóty tak będzie. Przy obecnych
dochodach dziecko to nie tylko koszt alternatywny dla wczasów, samochodu,
wygodniejszego mieszkania, rozrywki itp. To dodatkowa buźka do wyżywienia,
gorsza zdolność kredytowa, i potężne wydatki. To prywatni lekarze i ruina w
aptece(w bezpłatnej służbie zdrowia).
A ministerstwo finansów skrupulatnie kasuje "nierozsądnych" rodziców podatkami
od zupek, pieluch, ciuszków, ogrzewania, paliwa na dowóz do szkoły itp.(nie
skasuje tylko VATu od nowego mieszkania, bo takich rodziców NIGDY nie będzie na
nie stać), przy okazji obcinając emeryturę matkom z tytułu urodzenia dziecka.
Musi być na świątynię opatrzności, ogrzewanie rydzykowych biznesów, podgrzewany
chodnik dla Xero.
Małżeństwo bez dzieci może te same pieniądze inwestować lub przehulać, kupić dom
albo odłożyć na starość. A na ich emerytury (liczone od większej podstawy, bo
zrobili kariery) składają się dzieci "nierozważnych" rodziców.
W krajach rozwiniętych posiadanie dzieci nie oznacza takich wyrzeczeń w kwestii
obecnego i przyszłego poziomu życia, choć oczywiście je dezorganizuje i odbija
się na karierze matki.
W Polsce macierzyństwo często oznacza biedę, brak perspektyw i koniec kariery
matki. Tym bardziej, że to macierzyństwo w ciemnogrodzie rydzykomoralnych jest
często przypadkowe, nieświadome i przedwczesne. Szybki ślub, szybki rozwód,
szybki wyskok do MOPSu po zasiłek.
A prosocjalny rząd zapewnia takim co? Mszę w telewizji publicznej. Nic więcej.
Stała ulga podatkowa na KAŻDE dziecko, emerytura za czas urlopu macierzyństkiego
i wychowawczego, normalna opieka zdrowotna, uregulowanie rynku mieszkaniowego
(odblokowanie MPZP zamiast nakręcania popytu) i rynku pracy (podatki, ZUSY) to
jest polityka prorodzinna a nie łapanie czarownic i agentów i ochłap w postaci
berecikowego, które ledwo starczy na wózek, i które wróci do budżetu w podatkach
w dwa miesiące od narodzin.
Trzeba będzie obywateli importować, bo jak na razie rząd robi wszystko, żeby nie
przybywało nowych a Ci, którzy są wypędzani są pracować na dobrobyt Niemców i
Anglików.

Ulga
Jeśli jestem na zasiłku tzw."kuroniówce" i wychowuje dziecko to czy
przysługuje mi ulga podatkowa.

"Może
> zmienić, może iśc do prywatnej przychodni, może poszukać dodatkowego
> zajęcia. " Moze i nie może, nie wiadomo czy w jej miejscowosci są oferty pracy
dla pielegniarek w przychodni prywatnej itd..ma dzieci ma obowiazki!
z wyjazdem za granice tez nie jest łatwo z 3 dzieci...może jej jest dobrze poza
tym, tylko psioczy na państwo.

Przyznaję ze psioczenie troche na wyrost, w sumie co dziwnego ze ma wybierac
miedzy ulga podatkową a zasiłkiem..trudno zeby brać wszystko fajnie by
było..jakis prog panstwo ustaliło powyzej ktorego zasiłek sie nie nalezy i
spoko! Czy jednak ja nazwałabym to postawą roszczeniową?? Nie! Woda byc moze nie
rozumie mechanizmów ekonomicznych działania państwa itd i zasiłkow
jest pielegniarką wolno jej nei rozumiec nie jest ekonomistą!
Mozna spoko wytlumaczyc ze moze sie mylisz to nie jest niesprawiedliwe
a widze ze to juz jest nazywane posatwą roszczeniowa, nie przesadzacie? Ona
pracuje uczciwie, ogrania dzieci a ty sa posty zmuszajace ja do tłumaczenia sie
dlaczego miała 3 ciąze, ona na to blizniaki itd, czy to nie uwłaczjące kobiecie
matce i to ze jedna matka tak dowala drugiej?
O to mi chodzi! W sumie może być ortodoksyjna katoliczką nie brac prochów ani
uzywac gumy i moze miec duzo dziec nie? Wolno jej? Czy nie? Kazdy ma prawo do
swojego swiatopogladu.
Nie przewidziala ze mąz porzuci dzieci? Pracuje uczciwie, czego się
czepiacie..chce miec ulgi na dziecie jak wszyscy jasne to wyklucza branie
zasiłkow tyle, koniec kropka. Muysi wybrac i wybrała.

Roszczeniowa postawe to prezentuje jej mąz ktory zostawia dzieci matce i pozwala
zeby panstwo się dokladało, narobiłem dzieci i poszedłem sobie niech inni
zadbają za mnie. Czemu im malo kto dowala, nie przylepia etykiekietki,
pracodawcy pomagaja ukrywac dochód, nie ma na pisane na czole ze nie płaci na
dzieci, prawnicy pomagają panom jak najmniej zaplacic na swoje dziecko, takie
spoleczne przyzwolenie i spoleczne przyzwolenie na to zeby wszystko zwalic na
matkę i to ze ma dzieci tez.

Znasz rodziny ktore maja 10 dzieci i chca mieszkania obiadków itd..nalezy sie
to jest roszczeniowa postawa.

Ja Widze ze Woda uczciwie pracuje, bierze dodatki bo panstwo daje i tyle, płacą
jej mało więc bierze co moze od panstwa. Panstwo samo wychowuje ludzi zeby
kombinowali, to nowy typ "zaradnosci", nie bede placic za czynsz, panstwo
zaplaci bo mam dzieci, dadza obiadki w szkole, a ja popracuje na czarno i mamy
kaskę nie malo takich jest?!

Moze koscią w gardle staje niektorym duze mieszkanie Wody, ja tez mam małe i co
nie zazdrosze niech ma. Moze ma po rodzicach, po męzu itd..ma sie tlumaczyc?
Dajcie spokój!

ulga za głębtycha i braci głąbczyńskich
stać mnie na prywatną szkołę - pytanie brzmi jaką ulgę podatkową otrzymam za to
że moje dziecko nie będzie korzystało z państwowego systemu zarządzanego przez
rozpustnych i/lub rozżutnych głąbów?

Składając zeznanie podatkowe za 2007 rok rodzice rozliczający się z
fiskusem według skali podatkowej mogą pomniejszyć należny podatek o
kwotę 1.145,08 zł na każde własne lub przysposobione dziecko.

Ulgę oblicza się, mnożąc liczbę wychowywanych dzieci przez kwotę
1.145,08 zł, im więcej dzieci wychowuje podatnik, tym odliczenie
będzie wyższe – przy dwójce dzieci wyniesie 2.290,16 zł, trójce –
3.435,24 zł itd.

Ulga rodzinna przysługuje na dzieci:

► małoletnie

► bez względu na wiek, jeżeli otrzymywały zasiłek rodzinny

► do ukończenia 25 lat, uczące się w szkołach, o których mowa w
przepisach o systemie oświaty

lub w przepisach - Prawo o szkolnictwie wyższym.

W przypadku dzieci pełnoletnich i uczących się dla skorzystania z
ulgi konieczne jest spełnienie jednego warunku. Dzieci te co do
zasady nie mogą osiągać dochodów. Wyjątek stanowią dochody wolne od
podatku dochodowego, renta rodzinna oraz dochody w wysokości nie
powodującej obowiązku zapłaty podatku

(w 2007 roku jest to kwota 3.013,00 zł.).

Prawo do skorzystania z ulgi rodzinnej zostało uzależnione od
spełnienia jeszcze jednego warunku.

Przepis art. 27 f ustawy z 26 lipca 1991 r. (Dz.U. Nr 14, poz. 176 z
poźn.zm.) o podatku dochodowym od osób fizycznych pozwala na
pomniejszenie wyłącznie podatku dochodowego obliczanego na zasadach
ogólnych, czyli według skali podatkowej, ze stawkami 19, 30 i 40%.

Przywileju tego nie można zatem uwzględnić przy obliczaniu podatku
rozliczanego na uproszczonych zasadach, czyli według 19% stawki
liniowej, ryczałtem ewidencjonowanym lub w formie karty podatkowej.

Ulgę na dzieci mogą wykorzystać osoby uzyskujące przychody z innych
źródeł. Chodzi o sytuację, w której oprócz dochodów opodatkowanych
na zasadach uproszczonych podatnicy uzyskują również dochody
podlegające rozliczeniu według skali podatkowej.

Jeżeli podatnik oprócz przychodów z działalności gospodarczej
opodatkowanych ryczałtem osiąga również dochód z pracy na etacie,
emerytury lub renty, może on pomniejszyć o kwotę ulgi rodzinnej
podatek od dochodów, które są rozliczane według skali.

Do skorzystania z odliczenia wystarczy, aby tylko jeden rodzic
osiągał dochody opodatkowane według skali.

Rodzina traci prawo do ulgi jedynie w przypadku, gdy żadne z
rodziców nie osiąga dochodów opodatkowanych na zasadach ogólnych.
Tak będzie w sytuacji, gdy małżonkowie rozliczają swoje dochody
wyłącznie 19% podatkiem liniowym, ryczałtem ewidencjonowanym lub w
formie karty podatkowej. W tym przypadku preferencja podatkowa
niestety przepadnie.

Z ulgi rodzinnej nie będą mogły skorzystać również rodziny rolników,
które w ogóle nie płacą podatku dochodowego.

Jeżeli przysługująca kwota ulgi jest wyższa niż wysokość należnego
podatku, nadwyżka ulgi rodzinnej nie przechodzi na następny rok
podatkowy.

Ulgę powyższą za 2007 rok można uwzględnić tylko w rozliczeniu
podatkowym za ten rok.

Ulga z tytułu wychowywania dzieci

Za 2007 r. obowiązuje wyższy limit odliczenia z tytułu wychowywania
w roku podatkowym dzieci własnych lub przysposobionych. Sprawdź, jak
szybko odliczyć ulgę.

Podwyższona ulga podatkowa z tytułu wychowywania dzieci, którą
odlicza się od podatku, ma zastosowanie do dochodów uzyskanych w
2007 r. Zatem już przy rozliczeniu za 2007 r. rodzice mogą
skorzystać z nowej kwoty odliczenia, stanowiącej iloczyn liczby
wychowywanych dzieci i 2-krotności kwoty zmniejszającej podatek,
określonej w 1. przedziale skali podatkowej, tj. 1.145,08 zł (2 ×
572,54 zł).

Z ulgi z tytułu wychowywania dzieci mogą skorzystać jedynie
podatnicy podatku dochodowego od osób fizycznych, uzyskujący dochody
opodatkowane na ogólnych zasadach przy zastosowaniu skali
podatkowej, jeżeli wychowują własne lub przysposobione:

dzieci małoletnie,
dzieci bez względu na wiek, które zgodnie z odrębnymi przepisami
otrzymują zasiłek pielęgnacyjny,
dzieci do ukończenia 25 lat uczące się w szkołach, o których mowa w
przepisach o systemie oświaty lub w przepisach - Prawo o
szkolnictwie wyższym, jeżeli w roku podatkowym dzieci te nie
uzyskały dochodów, z wyjątkiem dochodów wolnych od podatku
dochodowego, renty rodzinnej oraz dochodów w wysokości
niepowodującej obowiązku zapłaty podatku.
Odliczenie przysługuje wspólnie obojgu rodzicom. Kwotę ulgi odlicza
się od podatku jednego z rodziców lub od podatku obojga.

W przypadku rodziców, w stosunku do których orzeczony został rozwód
albo separacja, odliczenie przysługuje temu, u którego dzieci
faktycznie zamieszkują.
Jeżeli przez część roku dzieci zamieszkują u każdego z rodziców,
odliczenie będzie odpowiednio dzielone między rodziców, stosownie do
liczby miesięcy pobytu dziecka u danego rodzica.

Ulgę podatkową możesz odliczyć samodzielnie, jednak wtedy robisz to
dopiero w zeznaniu rocznym (PIT-36; PIT-37).
Jeżeli rozlicza Cię płatnik - zakład pracy (PIT-40) albo organ
rentowy (PIT-40A), musisz do 10 stycznia 2008 r. złożyć
oświadczenie, w którym:

stwierdzisz, że spełniasz warunki uprawniające do skorzystania z
ulgi;
wskażesz liczbę dzieci, na które przysługuje odliczenie;
wskażesz kwotę przysługującego odliczenia.
W tym wypadku ulga zostanie uwzględniona przez płatnika w
rozliczeniu rocznym za 2007 r., które ma Ci on obowiązek przekazać
do końca lutego po upływie roku podatkowego.

Podstawa prawna: art. 27f, art. 37 ust. 3 ustawy z 26 lipca 1991 r.
o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. z 2000 r. nr 14, poz.
176 z późn. zm.).

Stąd wynika, że jeżeli nie złożysz stosownego oświadczenia dla
płatnika to będziesz musiała rozliczyć sie sama w rozliczeniu
rocznym.
No i można odliczyć ulgę na 15-letnie dziecko o ile sie uczy )))

Pozdrawiam
MZ

> No cóż, ludzi na Ziemi jest i tak za dużo, więc nie bedę żałowac, jeśli ich
> ilość się zmniejszy - chociaż wolałabym, żeby trend malejący był równomierny,a
> nie ograniczał sie do mojego kraju i kilku innych europejskich sąsiadów. Mam

Czy jest zbyt duzo? - trudno tak to jednoznacznie okreslic. Nie sadze, ze jest
zbyt duzo ale jak masz na ten temat inne zdanie to nie zamierzam dyskutowac, bo
rozmydla to temat.
W kazdym razie chodzi mi o nastepstwa pewnych zjawisk demograficznych jak m.in.
zagrozenie gospodarek oraz systemow emerytalnych - jesli juz jest przyjety
system emerytalny w obecnym ksztalcie to trzeba go jakos utrzymywac i ciezar
tego swiadczenia, jak i wysokosc otrzymywanej emerytury musi byc skorelowana
(najlepiej 1:1 statystycznie) z dzialaniami konkretnego delikwenta i jakie one
zyski dla systemu emerytalnego przynosza.

Jesli ktos wychowuje dzieci to nie trzeba mu placic skladek extra przez budzet
(zreszta nie byloby to fair) a raczej mozna czesc skladki placonej pozniej przez
dzieci i ich dzieci (w relacja odpowiadajacych zdrowemu rozsadkowi) przeznaczyc
na emerytury rodzicow - to byloby bardziej sprawiedliwe. Zreszta musi istniec
pewne cisnienie na rodzicow, aby poswiecili wychowaniu dziecka na tyle czasu i
energii (jesli niektorym sie nie chce, albo uwazaja, ze inne rzeczy sa
wazniejsze), zeby wyrosl z niego ktos kto pozniej ten dochod wygeneruje.

> też nadzieję, że władze mojego kraju będą prowadzić faktyczną politykę
> prorodzinną, a mianowicie ułatwią dostęp do tanich mieszkań (a jeszcze
> wcześniej będą stymulować ich budowanie), ułatwią dostęp do instytucji

Czy tanie mieszkania sa sensowne w kontekscie doplacania do nich?
A co zrobic z tymi, ktorzy zawra zwiazek malzenski a dzieci nie posiadaja?
Co zrobic z tymi, ktorzy nie maja pieniedzy nawet na tanie mieszkanie, wiec dla
nich tez ta pomoc nie trafi - za darmo rozdawac? Jak na kredyt, to co sie
stanie, gdy ktos go nie splaci?
Zbyt zagmatwane i pachnie komunizmem. Ja nie chce taniego mieszkania -
mieszkanie sobie kupie sam, tylko chce, aby nikt nie zabieral mi tak duzo
pieniedzy na poczet "sprawiedliwosci" jak to jest w panstwach socjalnych, bo
wtedy faktycznie moge miec problemy z tym mieszkaniem. Moge sie go dorabiac
jeszcze nawet majac zone i dzieci.

Wiem, ze niektorzy moga powiedziec, ze jestem egoista i mysle o sobie, ale ja
mysle inaczej: jesli ja pracuje i mam wieksza wole zarabiania pieniedzy i
dzialam w tym zakresie bardziej niz inni, ksztalcilem sie to uwazam, ze to jest
fair, aby mnie nie lupiono, zwlaszcza, ze zysk z tych pieniedzy maja glownie
grupy zwiazkowe w panstwowych firmach. Tam zarabiaja niewiele mniej ode mnie,
choc ich praca najczesciej nie jest tyle warta a firmy sa pozwalniane z czego
sie da i czasem sie do nich doplaca.

> opiekujących sie dziećmi; mżna też pomyśleć o jeszcze kosztowniejszych, ale
> sprawiedliwych rozwiązaniach, jak wspólne rozliczanie sie z podatków przez całą
> rodzinę, łącznie z dziećmi, oraz płacenie składek emerytalnych za kobietę

Na chwile zamienie sie w socjaliste... tylko po to, aby unaocznic problemy
takiego rozumowania.

Rozliczanie lacznie z dziecmi byloby istotnie zyskowne tylko w systemie z duza
progresja podatkowa, ktorej argumentem jest glownie "egalitaryzm" i nie bedzie
to premia dla tych, ktorzy nie maja duzych dochodow a jej "sila" objemie glownie
tych bardziej bogatych. Tak jest m.in. ze wspolnym opodatkowaniem malzonkow -
biedota ma z tego ochlap w postaci kumulacji kwoty wolnej, ale dla tych, ktorzy
maja wiecej kasy, zwlaszcza na progu 40% ten tryb rozliczania sie to ulga, ze
nie w kij dmuchal.

Wbrew socjalistycznym idealom ulga na wspolne podatkowanie jest najmniej
socjalistyczna z prorodzinnych i bardzo nie fair dzielona, bo od dzieci nie
zalezy, choc uzasadnia sie interesem panstwa w tworzeniu warunkow dla przyszlych
pokolen a czym jest dla interesu panstwa rodzina bez dzieci?

Ale niestety nie mozna tez liczyc podatku z dziecmi..... dlaczego?
Z jednego prostego powodu: nie masz wplywu jako dziecko na to ile zarabiaja twoi
rodzice - zona mogla wybrac meza i w druga strone. W ten sposob jesli urodzisz
sie w rodzinie biedniejszej malo ten fakt rodzicom da i Tobie da za to dla
bogatych bedzie prawdziwa ulga i da im to bardzo duzo - nawet do okolo 20%
dochodow extra na wyzszych prograch z wysokich sum.

Jesli z rodziny biedniejszej wyrosnie taki, ktory pozniej bedzie wplacal przez
wysokie dochody duzo podatkow a z bogatej nierob (np. z zaniedbania - wcale nie
zadkosc) to rodzina pracusia nic na tym nie zyska a nie nieroba owszem i to
sporo. Nie jest to moim zdaniem zadne rozwiaznie fair.

Ja nazywam takie sytuacje "socjalizm z garbem" - to znaczy, ze socjalizm bedzie
dzialal az do pewnej poprzeczki na zasadzie bilansu obciazen/ulg progresywnie a
od pewnej poprzeczki bedzie regresywny - garb nie obejmie klasy sredniej, ktora
bedzie to obciazalo natomiast nie obejmuje bogatych przez co spoleczenstwo sie
oligarchizuje.

W Polsce juz jest taki socjalizm z ZUS, ktory trudno zaliczyc do systemu
emerytalnego fair, bo za duzo tam uznaniowosci, nieplaconych przywilejow itd,
wiec de facto jest podatkiem i to regresywnym z kwota minimalna do zaplacenia.
Do pewnej wplaconej sumy jest podatkiem powiedzmy liniowym, ale tak naprawde od
pewnej kwoty jest podatkiem poglownym. Dla dobrze zarabiajacych ZUS to smieszny
wydatek, dla slabo to miazdzaca czesc pensji na reke. Wiedzac, jaki jest opor z
podatkami liniowymi w Polsce przy prawie zadnych glosach na temat ZUS sytuacja
wydaje sie byc groteskowa. Ale niestety to jest socjalizm w dzialaniu.

Predzej wydaje mi sie fair doplacanie do emerytur rodzicow ze skladek dzieci:
bardzo miarodajne, proste do policzenia i niekrzywdzace. Co do ulg dla malzonkow
to jesli juz jakies istnieja, to jestem sklonny akceptowac je tylko dla tych,
ktorzy maja dzieci.

> pozostającą na urlopie wychowawczym. Cała seria tego rodzaju rozwiązań mogłaby
> zachęcać ludzi do podjecia decyzji o posiadaniu dziecka.

Ludzie nie potrzebuja silnego wsparcia, aby sie mnozyc. Polityka prorodzinna w
europie zachodniej jest bardzo kosztowna, co oslabia gospodarke a wyniki
demograficzne tez sa marne w porownaniu np. do USA gdzie sie jej tak nie
rozdmuchalo.